Cel który pogrąża
Miałem cel który pogrążał mnie,
każdego ranka budziłem się
nie wiedząc kim jestem
Każda chwila gdzieś umykała na butelki dnie,
nie miałem sil wałczyć z tym
znów poddałem się.
Ciemność opętała mnie
Zabić wszystko w sobie chciałem
znów plątałem coś bezbarwnie,
płacząc jak brzdąc nic nie rozumiałem
wszystko wydawało się normalne.
Kończę gdzieś na samym dnie kłamców
gdzie wszystko jest zrozumiałe,
ale to przerasta mnie.
Miałem kiedyś plan by zdobyć szczyt
lecz zdobyłem kolejne braki czasu,
Poczułem ze mogę zmienić wszystko
znów pozamiatałem życia smak.
Teraz w samotności odtwarzam stary zarys,
by zrozumieć co straciłem dla was
i tak kolejny raz pije za was
by przyszłość oddalić.
Komentarze (4)
Całkiem udany wiersz. Czytało mi się go trochę ciężko, brakowało mu lekkości; trzy pierwsze zwrotki są udane. 3 :)
Dziękuję za ocenę i komentarz.Napisałem to dawno temu po obejrzeniu filmu o Johnnym Cashu. wiem dziwny jestem wpada pomysł i próbuje go przelać;)
maglownik ja też tak mam, wpadnie cos i przelewam ale z różnym skutkiem hihi
NataliaO Powiem ci ze jak pisze wiersze to jakies takie smutne innymi słowy be:)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania