Cerebellum
Swojego przyjaciela ciągle skazuję,
najbliższego znajomego codziennie obrażam.
Choć moją winą grzechy, które popełniłem
on mną ja nim - więc nam kary rozmnażam.
Wszystkie używki dawno go znudziły,
płacze, gdy z uśmiechem wracam do dymów.
Niby mym stróżem i niby sumieniem,
Lecz rachunek się dłuży za sprawą mych czynów.
Skoro wieczność obiecane tylko jest duszy,
jaki los go spotka gdy się podda totalnie?
Widzę, jak wodze wypadają mu z rąk,
zaraz samotnie w czerń wieczną popadnie.
Komentarze (5)
Wyszło jakoś zbyt poważnie i smętnie niż chciałem, ale dajcie znać co myślicie w komentarzach, krytyka zawsze mile widziana
Wychodzi to kupa.
Bettina chyba nie rozumiem komentarza, mogę poprosić o doprecyzowanie?
Olej bettinę, to troll, bot i spamer.
Aisak aha, dziękuję za informacje, rzadko bywam na tej stronie i nie znam niuansów
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania