ceregiele
się ceregielimy. zbytecznie
gęstnieje ślina. zamieram
i jakby w stamtąd. i jakby
marnuję tkanki. czasami
termika cała. do zera
i ciało stygnie. i obiad
pod skórą dawno. już jeszcze
się ceregielimy. zbytecznie
gęstnieje ślina. zamieram
i jakby w stamtąd. i jakby
marnuję tkanki. czasami
termika cała. do zera
i ciało stygnie. i obiad
pod skórą dawno. już jeszcze
Komentarze (9)
Za kazdym razem podziwiam, jak z pozornie zwykłych słów budujesz własną grawitację języka. Wszystko się tutaj lekko wymyka, a jednak trzyma razem.
" i jakby w stamtąd" uwielbiam...
Dziękuję bardzo :)
Ten wiersz to chwila, może tylko, więc tym bardziej się cieszę, że trzyma i zatrzymuje.
Zgadzam się z wcześniejszym komentarzem, to ciekawe pisanie. Pod skórą dawno już zero absolutne, absolutniejemy w bezruchu jako najwięksi poruszyciele.
To taki żarcik, napisany pod Twoim wpływem.
Dziękuję pięknie, Lotos :)
Coś ten "żarcik" we mnie poruszył.
Kryzys, wypalenie, załamanie nerwowe... Zawsze odciska się fizycznie. Na ciele.
I te ciche pozwolenie na zniknięcie...
"Jakby w stamtąd". Wbija się w głowę. I powtarzać będzie.
👌👌👌
Dziękuję Jag :)
że potrafisz wejść w ten moment i za to jak to robisz.
Roma jako tako mi to wychodzi 😶🌫️
👏
Hej, Jimmy :)
Fajnie, że wpadłeś.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania