Chada

Nie dam rady jak Chada

Żyć aż do bólu przesada

Rozskminiam prawdę

Wykładam kawę na ławę

 

mam na swojej drodze

znacznie lepiej poukładane

nie jestem majętny

bez majątku zręczniej

 

Mam wszystko co niezbędne

Wodę powietrze do jedzenia

Chleba z ziaren zbóż zebrane

Środkiem upalnego lata

 

Karmi Pan Bóg sługi swoje

 

Szanować Chadę

to za mało wiesz

Żył tak jak chciał

ze światem u stóp

 

Chada to wyzwanie

To kilka ról które wygrał

 

Twardziel między nami artystami

Król złodziei chwdp na ścianie

 

Nie załamał się jak lód

Brnął po niepewny gruncie

Załamał się dach na którym stał

Pośliznął się dotknął ziemi

 

Ostatni raz nie powtórzy się

 

żegnaj ty już u siebie

A my w gościnie

 

wyczekują Oczy dnia

który szybko omija

Życie okrywa dłońmi duszę

Ciała nie będzie

już dobrze

Śpij spokojnie Chada

 

Nie obudzisz się ze snu

Jedynie gdy wezwie cię Bóg

 

szybko przemknął czas

Widzę Cię

słucham cię

 

Droga zbyt kręta by zawrócić

 

Pamięć o tobie

Głęboką raną ukrytą

Pośród innych ran

Krew na chodniku zastyga

Zegarek przestał tykać

Bo przestrzeń czasu nie odmierza

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania