chcę się obudzić
zraniła język o żywopłot. jaka piękna krew powiedziały przebiśniegi. naznaczone ciepłem kroplami drżały upojone.
języki kwiatów ukryły dawne wierzenia . w trawie znów piszczy życie. delikatnie unosząc małą ilość powietrza. aby nie zranić nie podeptać.
czułość. rodziła się powoli wystraszona niechcianym ale pięknym. języki kwiatów nie kłamią. nie wierzę. opodal dłonie krzewów dotykają włosów. niezdarnie. włosy należą do słońca. ono jak matka ogrzeje ciepłem liści. bezszelestnie aby nikt nie usłyszał westchnień.
***
powiedziałaś że jestem niepoprawna. ryzyko życia. obronisz mnie przed następną wojną. a wiesz widziałam meczet. odwagi. więcej odwagi aby wejść do środka i zostawić ślad. to tylko wiosna. cicha i niepozorna. jak życie
jak krew która pamięta datę urodzenia. śmierci nie przyspieszysz biegnij
to tylko pola winnice jeszcze bez owoców. bezowe chmury nad czarnym dymem i zapach spalonej nadziei. to tylko jeden dzień. dobry i jeden wieczór. aby połączyć dwie godziny szczęścia.
i wszystko kwitło spokojnie do momentu kiedy spotkałam kobietę. zdumiona wolnością niosła torbę i obok niej na smyczy szedł piesek. mały niepozorny. uciekli razem z wariatkowa. pytała o drogę na dworzec. gdzie można jeszcze uciec. nie wiem.
pomyślałam pijąc spokojnie kawę w barze CABA. greckie wakacje i słowa mężczyzn siedzących obok. i tysiąc tureckich kebabów
przypomniało mi gdzie jestem.
Komentarze (2)
Pozdrawiam.
u mnie, bo natłukłam im trochę
do głów i mocno cierpieli,
to u ciebie nie ogarniam. xD
A teraz do rzeczy. Mogłabym, jak ty u mnie,
że tani liryzm, że to już było i takie tam.
Ale zwyczajnie podoba mi się. Wchodzi
pod skórę... 6
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania