chcę się obudzić
zraniła język o żywopłot. jaka piękna krew powiedziały przebiśniegi. naznaczone ciepłem kroplami drżały upojone.
języki kwiatów ukryły dawne wierzenia . w trawie znów piszczy życie. delikatnie unosząc małą ilość powietrza. aby nie zranić nie podeptać.
czułość. rodziła się powoli wystraszona niechcianym ale pięknym. języki kwiatów nie kłamią. nie wierzę. opodal dłonie krzewów dotykają włosów. niezdarnie. włosy należą do słońca. ono jak matka ogrzeje ciepłem liści. bezszelestnie aby nikt nie usłyszał westchnień.
***
powiedziałaś że jestem niepoprawna. ryzyko życia. obronisz mnie przed następną wojną. a wiesz widziałam meczet. odwagi. więcej odwagi aby wejść do środka i zostawić ślad. to tylko wiosna. cicha i niepozorna. jak życie
jak krew która pamięta datę urodzenia. śmierci nie przyspieszysz biegnij
to tylko pola winnice jeszcze bez owoców. bezowe chmury nad czarnym dymem i zapach spalonej nadziei. to tylko jeden dzień. dobry i jeden wieczór. aby połączyć dwie godziny szczęścia.
i wszystko kwitło spokojnie do momentu kiedy spotkałam kobietę. zdumiona wolnością niosła torbę i obok niej na smyczy szedł piesek. mały niepozorny. uciekli razem z wariatkowa. pytała o drogę na dworzec. gdzie można jeszcze uciec. nie wiem.
pomyślałam pijąc spokojnie kawę w barze CABA. greckie wakacje i słowa mężczyzn siedzących obok. i tysiąc tureckich kebabów
przypomniało mi gdzie jestem.
Komentarze (20)
Hm... no powiem, że jest to takie inne pisanie, podoba mi się, ale chyba to już mówiłem.
Pozdrawiam.
No właśnie mówiłeś więc powiedz coś nowego. :)
O ile rozumiem jedynki
u mnie, bo natłukłam im trochę
do głów i mocno cierpieli,
to u ciebie nie ogarniam. xD
A teraz do rzeczy. Mogłabym, jak ty u mnie,
że tani liryzm, że to już było i takie tam.
Ale zwyczajnie podoba mi się. Wchodzi
pod skórę... 6
Dziękuję. 💚
Ciekawe czy jakaś krótka powieść takim językiem byłaby do zniesienia, na pewno była by czymś nowym, warto spróbować, ale czy da się pociągnąć jakiś spójny temat, chyba że jak w "ulisessie" Joycea ciąg myśli, napisz coś wiekszego Marzeno
Lepiej nie. Pamiętam jak wyzywali od idiotek naszą noblistkę że pisze niezrozumiałe książki. :)
Marzena a Ciebie to w ogóle ruszy? Joycea też nie chciano wydać a teraz na uniwersytetach są Joycelodzy.
Piękna proza poetycka. Głęboko oddaje nastrój chwili zwłaszcza w drugiej części.5
Dzięki 🙂
Jestem pod wielkim wrażeniem kreowanego przez Ciebie świata.
Nawet nie wiesz ile dla mnie znaczą Twoje słowa. Odkąd pamiętam wciąż spotykałam się z brakiem zrozumienia. Według mojej siostry jestem nienormalna i według innych też. Tyle że nieszkodliwa. Biorę czasem leki na uspokojenie. Emocje potrafią człowieka wykończyć. Niektórym się wydaję że piszę ot tak sobie. A to wszystko w środku się dusi. Moja rodzina... nie rozmawiajmy zbyt wiele a jeśli już to muszę panować nad sobą. Nie wiem jak to wyjaśnić, najlepiej jak cokolwiek napiszę. Wtedy czuję ulgę. Ja chwilę i znów wszystko wraca jak bumerang. Próbowałam marihuany aby odłączyć mózg aby choć na chwilę poczuć spokój i ulgę. Ale to złudne:) nic nie pomaga. Jedynie pisanie i nagle piszesz że..
Bardzo się cieszę. Naprawdę
Dobre Twoje teksty, dlaczego tak mało?
Pomyliłem miejsca to było do listopadowy
Absens właśnie od rana czeka jeden na publikację. Nie wiem co jest grane.
Listopadowy nic czasami tak jest, albo wchodzi od razu albo wisi kilka godzin
Tylko chwilę*
Jest jeszcze ktoś kto w jakiś sposób jest ze mną. Oczywiście że nikt tego nie akceptuje. Ale powiedział że nigdy nie spotkał kogoś podobnego i na szczęście. Jego szczęście. Chociaż czasem mi go żal kiedy krzyczy z żalem - nie mogę więcej. Wtedy potrafię nie odzywać się tydzień albo dłużej. Nie chcę nikogo ranić swoimi myślami
Napisałeś o Bieszczadach. :) byłam wiele razy już prawie zapomniałam jak tam pięknie. I ta gumka do włosów. To jakiś zbieg okoliczności. Wstawiłam jako profilowe swoje zdjęcie. Siostra mi wczoraj wysłała. Ponoć ma kuferki pełen tajemnic. Na odwrocie napisałam że wróciłam zmęczona z rajdu. Pamiętam jak moja mam próbowała związać moje włosy gumką z dętki rowerowej innych wtedy nie było i nie było też możliwości okiełznać moje włosy. Tęsknię za gumką za włosami i za górami które kiedyś były dla mnie wolnością i nie tylko dla mnie. Dla całej ferajny. Byliśmy do pewnego momentu niezniszczalni
Kuferek
Na takich jak ty na koń kiedyś wsiadali
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania