Chciałam...
Od razu pokochałam,
lecz na początku sama siebie oszukiwałam.
Myślałam, że mi przejdzie,
że szybko to uczucie odejdzie.
Myliłam się, uczucie zostało,
jeszcze większą miłość wysiało.
Co teraz mam zrobić,
aby uczucia ochłodzić?
Może mam walczyć o ciebie kochanie,
o codzienne, wspólne śniadanie?
Wstanę, pobiegnę po marzenia,
po klucz do ich spełnienia!
Walczę z przeciwnościami losu,
nie poddaje się, biegnę do celu.
Na mecie czekasz już ty,
już niedługo będziemy tworzyć wspólne my...
Jeszcze trochę, dam radę,
wezmę od ciebie jakąś na miłość, poradę.
Przed metą, upadek,
upadam, nie wstaje...
Podbiegasz do mego bezwładnego ciała,
pragnąłeś abym na skrzypcach ci grała!
Płaczę i zwijam się z bólu,
zostaw mnie królu!
Ostatnie me słowa, nie na marne wypowiedziane,
nasze role życia, pięknie zagrane.
Chciałam być, trwać,
lecz Bóg nie chciał mi tego dać!
Komentarze (5)
Tekst gwarantuje pewne zamyślenie. Nie wiem jak to nazwać, po prostu nagle naszła mnie chęć na przemyślenia i porównanie mojego życia do wydarzeń w tekście. Niektóre zawarte w przenośni, ale pasują. Dziwne jest moje rozumowanie, nie przeczę. Lubię zagłębić się w tekst i umysł autorki zarazem :) Daję 5
Jak zawsze trochę nadziei, trochę zwątpienia 4 :)
Jak wyżej :)
Tak jak mówi Karolcia. Trochę nadziei i zagubienia, zwątpienia. 4:)
Jak nasze życie... Nadzieja, za którą pędzimy. Zagubienie, gdy nam umyka i zwątpienie, gdy już nie wiemy, w którą stronę patrzeć by zacząć nowy pościg. Ode mnie 5 :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania