cherub i gnietka
anioł skrzydła oddał ptakowi
ażeby ten mógł wrócić do gniazda
i jeszcze aureolą mu świecił
kiedy świetlik zgasł jak wieczna lampka
nie był z gipsu ani marmuru
rąk nie składał bezradnie
ani za mały ani za chudy
ani na rubensowską modłę
ot zwykły taki przechodzień
podróżnik między światami
co to trochę postróżuje
coś zmieni
coś tam może poprawi
zmorę z piersi zepchnie
gdy znienacka przysiada
dusząc i ssąc
taki fach - niełatwy przecież
wszystkiemu winien ksiądz
co słowa pomylił
chrzcząc Boże dziecię
zmory żałować trzeba choć zła
ze śpiących powstała
z martwych
z siódmej córki wyszła
myszą kurą
jako żaba
siedzi na zapiecu
czeka
anioł ziewa
prawie śpi
głowa mu opada
;)
Komentarze (12)
To już widzę od razu, nie jest o tenisie. Podciągnąłem się z interpretacji😁
Lechosław_Kerner - 😄
Wrażeniowe, oryginalne.
wikindzy - głupawkę miałam akurat. A że mam dystans do siebie i swojej "tfurczości", to se wrzuciłam 😆
IgaIga, No i tędy druga droga, obok tej bez głupawki, za takie teksty będziesz kultowana.
Ja sobie go pożyczę, żeby wracać.
wikindzy - śmiało! :P
wikindzy 😆😂
IgaIga, Dziękuję ślicznie.
Hehe, uśmiechnęło, dobre!
Piątek, dziewiętnasty kwietnia A.D. 2024.
Upamiętniam datę, bo nigdy wcześniej mnie Twój tekst nie uśmiechnął :D.
Tjeri - to jednak warto było to opublikować :D Niech się świat weseli :P Dzięki!
Świetna przypowieść z dobrze skrojonego pióra.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania