Chico* i ja

Nie da się opowiedzieć życia Chico bez historii o mnie i życia mojego bez historii o Chico. Te dwie egzystencje splotły się na zawsze jak pasma warkocza na głowie jakiejś przedwiecznej istoty, która nie zamierza zmienić uczesania. Zaczęło się wcześnie.

— Ty żydzie! Ty świnio! — słyszałem codziennie ścigające moje plecy albo wypluwane prosto w twarz okrzyki.

Skąd wiedzieli, nie miałem pojęcia. Rodzice zmienili nazwisko na tak polsko brzmiące, aby umożliwiło rodzimą pogardę, bezpieczniejszą od pogardy dla Żyda. Również imię nie budziło skojarzeń, chociaż pod spodem wiedziałem, że jest nieprawdziwe. Miałem dziewięć lat, a już uwikłałem się w myśli i emocje, z którymi nie radzą sobie i dorośli. Miałem dziewięć lat i po raz pierwszy płakałem z wściekłości.

Jeden trzymał mnie z tyłu za ręce, a drugi bił gdzieś w brzuch, potem kopał w jądra. Bolało mnie ciało i bolała dusza. Wiedziałem, że teraz tak będzie codziennie; nie pragnąłem śmierci, ale żyć również nie chciałem. Marzył mi się stan bezpiecznego zawieszenia. Czwartego dnia, licząc od pierwszego pobicia, ten, który trzymał mnie tym razem za ręce nagle zwolnił ucisk i upadł na plecy. Zrozumiałem, co się stało, kiedy usłyszałem krzyk:

— Cyganie!

Z jakiegoś powodu otoczeni złą sławą budzili postrach nie tylko na Starówce, ale w całym mieście. Widywałem ich na ulicy, na wesołych miasteczkach, lecz zawsze z daleka. Jak wszystkie dzieciaki z dzielnicy znałem ich imiona. A może przezwiska. To jedna z rzeczy w tej historii, która już nigdy nie doczeka się wyjaśnienia.

— Skul się mały i głęboko oddychaj.

Puszek gładził mnie po plecach.

—Zrób kilka skłonów mały i cały czas głęboko oddychaj. Teraz poskacz na piętach.

Ból przechodził, wracał spokój. Z nieśmiałym lękiem i zaciekawieniem patrzyłem na ich śniade twarze. Po raz pierwszy z bliska.

— Dzięki — wyszeptałem.

— Dimon, odprowadź małego do domu, ja idę na bazar przypilnować karciochy — usłyszałem spokojny i stanowczy głos Chico.

Matka zesztywniała, kiedy zobaczyła mnie w drzwiach obok Cygana, czy też Cygana obok mnie.

— Znowu pobili pani syna. Ale więcej tego nie zrobią.

Kiwnęła głową.

— Wejdźcie — wykrztusiła.

— Nie wie pani? Nie wolno wpuszczać do domu Cygana!

Dimon odwrócił się i zbiegł po schodach.

Opowiedziałem rodzicom, co się stało. Milczeli. Potem obydwoje głaskali mnie po głowie. Nigdy więcej nie słyszałem, aby ojciec lub matka powiedzieli o tamtych domach „cygańskie meliny”.

Nie tylko w dzielnicy, ale w całym mieście czułem się bezpiecznie. Wiedziałem, że mówi się o mnie „to ten, co chodzi z Cyganami”, a włóczyłem z nimi, gdzie się dało i kiedy się dało. Chico był pięć lat ode mnie starszy, Puszek, Dimon i Pohodyn o trzy. Z dorosłych poznałem bliżej Artura i Dżynę, rodziców Chico. Aż nadszedł dzień, gdy spojrzałem w jej ogromne oczy. Chico niczym jakaś cholerna cygańska wróżka odgadł, co się dzieje. Roześmiał się.

— Nie dla ciebie Mały — miałem już czternaście lat, ale ksywka z tamtych czasów przylgnęła do mnie i pozostała wśród nich na zawsze. — Nie jesteś Cyganem.

Niewysoka, pięknie zbudowana siostra Chico budziła nie tylko moje pożądanie. Teraz Natasza rozłożyła bezradnie ramiona, zrobiła niby smutną minę, przekrzywiła głowę i wskazała policzek. Podszedłem i pocałowałem po przyjacielsku dziewczynę.

— I tyle ci wolno Mały — śmiał się Chico.

Śmiał się, ale już nieraz widziałem, co kryje się pod śmiechem Cygana.

— Ten karabin ma specjalnie wykrzywioną lufę — powiedział kiedyś do gościa obsługującego wesołomiasteczkową strzelnicę. — Mały zawsze trafia — dodał zimno.

Fakt, oko miałem z wrodzonym do celowania talentem, a tutaj trzy strzały i trzy pudła.

— Ta lufa jest skrzywiona.

— Sam jesteś skrzywiony.

Chico roześmiał się z udanego dowcipu faceta, po czym chwycił szybko jego dłoń, wyciągnął z ust papierosa i przypetował na nadgarstku oszusta. Strzelniczy wrzasnął. Poszedł na zaplecze i dał drugi karabin. Trzy strzały i trzymałem w ręku trzy sztuczne kwiatki dla Nataszy. To też mi było wolno obok pocałunku w policzek.

Na bazarze mieli swój karciany rewir. Haracze od rozgrywających trzeba przyznać, że były uczciwe; Chico, Puszek i Dimon zapewniali bezpieczną separację od pozostałych drużyn okupujących największe w mieście targowisko. Pohodyn jako jedyny skończył średnią szkołę i odizolował się od „interesów”. Założył zespół muzyczny; świetnie grał na perkusji. Ale ja brnąłem z nimi, chociaż wiedziony jakimś instynktem przetrwania nie zaniedbywałem nauki. I modlitwy. Codziennie wieczorem i rano (wtedy zakładałem talit) recytowałem Szma, Amidę i Alejnu. Bardziej na wszelki wypadek niż z faktycznej potrzeby.

— Słyszałeś o Kliczce? Wszystkie dzieciaki o niej mówią — Chico był przerażony. Chociaż już niemal dorosły, bał się złych wróżb, duchów i czarów.

— Słyszałem, to bzdury Chico — odparłem. — Dzieciaki raz na jakiś czas takie straszydła sobie wymyślają.

— Pojawia się w letnim deszczu, jeżeli jesteś boso i rozebrany do pasa.

— Chico, daj spokój.

— Chcę ją zobaczyć.

— A jak się ją zobaczy, to co? — zapytałem.

— Zabiera twój dobry świat i trzyma w bezpiecznym miejscu aż do twojej śmierci.

Nie wiem, dlaczego, ale gdzieś w środku zrobiło mi się zimno.

— Nie chcę jej widzieć — powiedziałem szybko.

— Widzisz Mały? Widzisz? Ty też wierzysz. Boisz się.

— Czego?

— Złego. Bo jak zabierze twój dobry świat, to co ci zostanie Mały?

— Zły? – zapytałem.

— Właśnie zły — podniecił się Chico — ale on nieważny. Potem jest dobry, cokolwiek byś nie zrobił, bo Kliczka trzyma go dla ciebie.

— Potem, to znaczy kiedy?

— Po śmierci Mały.

— Bzdury — żachnąłem się. — Nikt nie wie, co jest po śmierci.

— To czego się boisz?

— Nie boję się.

— To chcesz zobaczyć Kliczkę?

— Chcę — poddałem się.

Kłamałem mówiąc, że się nie boję. Nie wiem dlaczego, ale podniecenie Chico wywołało we mnie lęk przed bajkową, wymyśloną przez dzieciaki Kliczką. Podobno była i stara i młoda, i brzydka i piękna.

— Zanim pójdziemy ją zobaczyć, chcę, abyśmy zostali braćmi — po raz pierwszy usłyszałem w głosie Chico niepewność i zakłopotanie. Mówił cicho, bardzo cicho jakby miał nadzieję, że tego nie usłyszę.

— Wiesz Chico, że to niemożliwe.

— Możliwe — odparł wciąż tym samym cichym, nieśmiałym tonem i wyjaśnił rytuał.

— I wtedy będę mógł…

— Jeżeli ona zechce, tak — nie pozwolił dokończyć pytania.

Świadkowali nam Dżyna i Artur, rodzice Chico. On podciął fachowo mój nadgarstek i pokazał, gdzie wykonać cięcie na jego nadgarstku. Zbliżyliśmy do siebie ręce i wymieniliśmy krew. Przypomniało mi się, że chyba podobnie postąpili Winnetou i Old Shatterhand. Teraz czekaliśmy na deszcz, a kiedy przyszedł, wyszliśmy na ulicę w samych gaciach.

Widać było w niej jednocześnie i starość i piękno, jakby duch magicznej młodzieńczej dojrzałości przedstawiał się przemocą zamiast skulonego wiekiem ciała. Skórę miała pomarszczoną, ale włosy długie, mocne, czarne, zaplecione w warkocz. Patrzyła na nas z szerokim uśmiechem, który odsłaniał piękne zdrowe zęby.

— Boże! — szepnęliśmy jednocześnie jakby niedawno wymieniona krew zaczęła krążyć nie w nas, ale we wspólnym obiegu gdzieś pomiędzy nami, łącząc nasze słowa i uczucia.

I to było wszystko. Zniknęła. Ale była i była naprawdę. Odwróciła się i odeszła razem z naszym Bogiem.

O Chico, który stał się psychopatycznym, bezwzględnym, sadystycznym mordercą można było przeczytać w gazetach, o co zawsze miałem do niego pretensje. Nie lubiłem rozgłosu. O mnie świat milczał.

 

* Czytaj: Cziko

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (48)

  • pasja 2 miesiące temu
    Witaj.
    Dziewięcioletni chłopiec i kopniaki jakie dostawał od życia, tylko dlatego, że był żydem? Mimo bólu i poniżania nie oddawał tylko pokornie przyjmował to co zsyłał los. Dlaczego? Pewnie, że był sam na podwórku.
    „Skąd wiedzieli, nie miałem pojęcia”… pewnie z domu wynosi się złe nastawienie do innych, wynosi się nienawiść. Powoli dojrzewa i prowadzi do zbrodni.
    "Miałem dziewięć lat, a już uwikłałem się w myśli i emocje, z którymi nie radzą sobie i dorośli. Miałem dziewięć lat i po raz pierwszy płakałem z wściekłości'… a jednak gdzieś w głębi buntował się i złościł. Pewnie na zewnątrz ta wściekłość byłaby niczym w porównaniu z brutalnością jego oprawców. Bolały ciało i dusza. Chyba bardziej bolesny jest bol duszy, bo ciało goi się szybko, bol wewnętrzny pozostaje na zawsze.
    Cyganie potrafili się zjednoczyć i nie pozwalali się poniżać, i jeszcze ujęli się za chłopcem.
    „Z jakiegoś powodu otoczeni złą sławą budzili postrach”… oj budzili, znani byli z tego, że kradli. Ale pewnie nie każdy Cygan to złodziej.
    Pewne przywary ciągną się za ludźmi wiekami.
    „to ten, co chodzi z Cyganami”… dzięki temu był bezpieczny i nikt mu nie poskoczył. Był najmłodszy z ich grupy, ale czuł się jak swój. Poznał inną kulturę i inne podejście do życia.
    "Ale ja brnąłem z nimi, chociaż wiedziony jakimś instynktem przetrwania nie zaniedbywałem nauki. I modlitwy. Codziennie wieczorem i rano (wtedy zakładałem talit) recytowałem Szma, Amidę i Alejnu"… pozostał wierny swojej kulturze i wierze. Nie przestawał być przyzwoitym.
    Pierwsze uczucie do siostry Chico i oprócz pocałunku nic nie mógł więcej, bo nie był cyganem. Poprzez rytuał krwi stał się bratem Chico.
    Nawiązanie do bajkowej Kliczki i ujrzenie jej poprzez deszcz ma znaczenie. Pomimo strachu chciał ją ujrzeć i ujrzał.

    A teraz trochę wspólnej historii i powiązania tych dwóch narodów.
    Porajmos (pochłonięcie) mordowanie Romów przez III Rzeszę. Miała podobnie masowy i bezwzględny charakter, jak planowe mordowanie Żydów, nazwane holocaustem. Najważniejszym powodem było pozaeuropejskie pochodzenie rasowe Cyganów, co stanowiło zagrożenie dla czystości rasy aryjskiej. Z tej przyczyny naziści postanowili całkowicie wymordować naród cygański. Od początku powstania III Rzeszy niemieccy Cyganie byli poddawani przymusowej sterylizacji. Odwrotnie, niż w przypadku Żydów i innych narodów, nie jest znana liczba ofiar Cyganów.
    Ciekawie nakreślona przyjaźń dwóch narodów, dwóch kultur źle oddziałujących na innych ludzi. Obydwaj mocno pokaleczeni przez przeszłość potrafili przełamać bariery. Chciałabym pewnie dowiedzieć się jak długo przetrwała ta przyjaźń.
    Pozdrawiam
  • Nachszon 2 miesiące temu
    Dziękuję Pasjo. Twój komentarz sprawił, że tekst otrzymał nowy wymiar - podłoże historyczne. Naprawdę chcesz, aby zaspokoić Twoją ciekawość? Tak myślę, że to bardzo trudna przyjaźń, ale nigdy się nie skończyła.
  • JamCi 2 miesiące temu
    Pamiętam.
  • Nachszon 2 miesiące temu
    Miło
  • JamCi 2 miesiące temu
    Nachszon :-) jeszcze wrócę sobie.
    Inne imię było, prawda?
  • Nachszon 2 miesiące temu
    JamCi W tekście, który był na T3? Nie, imię było to samo. To ten sam tekst z jkąś drobną poprawką stylistyczną.
  • JamCi 2 miesiące temu
    Nachszon a to pomyliłam się :-) o imię Autora szło. Nie bohatera.
  • Nachszon 2 miesiące temu
    JamCi Abrakadabra
  • JamCi 2 miesiące temu
    Nachszon o to mi chodziło, czyli nie pomyliłam się :-)
  • Bajkopisarz 2 miesiące temu
    Świetny początek o zadzierzgnięciu się przyjaźni dwóch młodzieńców, jakże odmiennych i jakże podobnych. Dwie bratnie dusze z dwóch innych światów, ale z tego samego wymiaru. A kiedy dobry ich dobry świat się rozbudowuje, obaj nie wytrzymują ciśnienia. Nie chcą go, wolą inny, w których, jak uważają, lepiej się odnajdą. Postać Kliczki jest tutaj pretekstem, widzą ją, bo chcą widzieć, by mieć usprawiedliwienie dla dalszych motywów swych działań. Ale Kliczka pokazuje się im, bo chce aby ją zobaczyli, chce ich wziąć do siebie. Gdyby nie było obopólnej zgody, złe życie bohaterów nie potoczyłoby się tym torem. Kim zatem jest Kliczka? Lustrzanym odbiciem tych dwóch młodzieńców, ich prawdziwym, głęboko skrywanym ja, widocznym jednak nie w zwierciadle, ale odbijającym się w milionach kropli deszczu.
  • Nachszon 2 miesiące temu
    Bajkopisarzu, Bardzo dobra analiza, tylko czy na pewno rozbudowuje się ich dobry świat? Natomiast rzeczywiście człowiek często widzi to, co chce zobaczyć, aby usankcjonować swoje działania, dla których nie znajduje uzasadnienia w świecie ładu i porządku społecznego. Tylko czy ten ład i porządek społeczny nie jest zakłamany i czy czasem nie zasługuje na agresję? To temat na szerszą dyskusję. Bardzo Ci dziękuję za znakomity komentarz.
  • Bajkopisarz 2 miesiące temu
    Nachszon - dobry świat się mógł rozbudować. Od tego miejsca, gdzie Cziko dał Małemu nadzieję na miłość Nataszy. To mógł być punkt przełomu, gdzie dobry świat zapanowałby nad złym. Ale widocznie ten zły był bardziej pociągający. Może łamanie ogólnych reguł, reguł świata który zarówno Czika jak i Małego odrzucał, było im bardziej na rękę. Lepiej być pierwszym w Piekle niż ostatnim w Niebie?
    Należy jednak zwrócić uwagę, że świat dobry i świat zły Cziko mierzył naszymi kategoriami. Potwierdza to w rozmowie z Małym. Nie jest tak, że wyznawał zupełnie inne wartości, wiedział gdzie co stoi i świadomie wybrał. W przeciwnym razie można by się doszukiwać motywu, że Cziko i Mały, jako wykluczeńcy zupełnie inaczej pojmowali pojęcia złego i dobrego świata.
  • Nachszon 2 miesiące temu
    Bajkopisarzu, Niezwykle inteligentny, mądry wnikliwy komentarz i za to bardzo dziękuję. Jednak nie do końca się z nim zgadzam. W tej chwili mam mało czasu, ale być może odniosę się do niego w późniejszym terminie. Serdeczne Ci dzięki za dotychczasową jakże wartościową polemikę.
  • Tjeri 2 miesiące temu
    Ha. Nie mam wiele do dodania po wspaniałych komentarzach Pasji i Bajko.
    Rzeknę w takim razie jeno o odbiorze. Świetnie mi się czytało. Historia pełna klimatu, dobrze podejrzanych przywar ludzkich. Wiarygodna. Widać poparta dobrym researchem.
    Skąd inspiracja?
  • Nachszon 2 miesiące temu
    Tjeri, Cieszę się, że świetnie Ci się czytało. To podstawa jakiekolwiek odbioru, czy negatywnego, czy pozytywnego. Nie ma większej porażki dla tekstu niż nuda, której wynikiem jest niedokończenie czytania. Nie było żadnego researchu Tjeri, nawet milisekundy. Nie był mi potrzebny. Jesteś bardzo inteligentną osobą, więc już wiesz, skąd inspiracja.
    razy
    dwazy
    cyzy
    ryzy
    piędzio
    rędzio
    sukman
    dukman
    dżewo
    dżes
    Pamiętam to ze slangowego dialektu, który chyba zaniknął bezpowrotnie.
  • Wrotycz 2 miesiące temu
    Czemu różnica w zapisie: Chicko (w tytule) i Chico w treści? Tylko fonetyka? Cziko wtedy winno być w linijkach. Ale to chyba nie to.
    Nach, styl znakomity, historia wywołuje emocje, i (jak chyba zawsze w Twoich utworach) magia, tajemnica, coś nadnaturalnego, większego od nas, ludzików. Tu - Kliczka. Dzięki jej roli przemycasz tłumaczenie świata. Dychotomia.
    Wielkie usprawiedliwienie zła ma czekać po drugiej stronie. Zła, które zawsze ma konkretny powód zaistnienia w człowieku (tu relacje między poniżanymi i poniżającymi).
    Zawsze podrażnisz mi myślenie. Zawsze.
  • Nachszon 2 miesiące temu
    Wrotycz, "Czemu różnica w zapisie: Chicko (w tytule) i Chico w treści?" A bo się pan Nachszon walnął, ale już poprawił, dzięki za wyłapanie. I oczywiście dziękuję za uznanie dla tekstu i za komentarz. A no właśnie Wrotyczu źródeł prawdziwego zła nie należy szukać nie wiadomo gdzie w zaświatach, ale w drugim człowieku. Z perspektywy wcale już nie krótkiego życia twierdzę, że w każdym człowieku skłonnym do poniżania innych ze względu na nację, wyznanie, rasę, inność w ubiorze kryje się miernota i tchórz. Umiejętność wydobycia tej miernoty i tchórza z takich ludzi jest niezwykle cenna i jednocześnie bardzo niebezpieczna. Kusi, aby zastosować ją w innych celach. Trzeba się pilnować.
  • laura123 2 miesiące temu
    Ja tutaj nie widzę podziału na złych i dobrych ludzi. Widzę natomiast dzieciaków, którzy zawarli przyjaźnie, jak się okazuje na całe życie. Dzieci, na szczęście, nie stawiają sobie barier wyznaniowych i nie obchodzi ich, że to Żyd, Cygan itd. Najważniejsze, że dobrze się razem bawią i dogadują.
    Gorzej, kiedy razem brną w przestępczość w dorosłym już życiu, ale skoro połączyły ich więzy krwi i czują się braćmi, to niech lawirują dopóki nie wpadną. To akurat mniej mi się podoba, ale to drobnostka.

    Tekst napisany sprawnie, niemniej nie powala.
    Pozdrawiam.
  • Szpilka 2 miesiące temu
    Laura, oj, ja bym się bała tak z Grubej Berty jak Ty, że nie powala, skoro sama nie potrafię lepiej 😉 Widocznie nie należysz do strachajłów, ale czy to zaleta?

    Tekst dobry i wciąga, wypowiadam się jako czytelniczka, a wybredna jestem 😁
  • laura123 2 miesiące temu
    Szpilka ja nie kwestionuję Twoich komentarzy, bo każdy pisze jakie chce. To się nazywa tolerancja.
  • Szpilka 2 miesiące temu
    Laura

    Komentarz o strachu, a nie kwestionowaniu, przecież strach wpisany w nasze życie 😁
  • laura123 2 miesiące temu
    Skup się może na sobie. Pięknie jest patrzeć, kiedy ludzie dążą do doskonałości.
  • Szpilka 2 miesiące temu
    Laura, a dyć ja nie narcyz, żeby się na sobie skupiać - broń Panie Boże! 😁
  • laura123 2 miesiące temu
    To skup się na mnie, na innych też, niech myślą, że masz poczucie humoru.
  • Szpilka 2 miesiące temu
    Na Tobie zbyt wielu się skupia, nie odbiło Ci się czkawką? Rykoszetem i mnie się dostało, jeśli jesteś tą znienawidzoną Betti, to nie będę udowadniać, że mam poczucie humoru, bo ani mnie, ani innym nie do śmiechu.
  • laura123 2 miesiące temu
    To płaczcie! Hahaha
  • Szpilka 2 miesiące temu
    No, ten się śmieje, kto się śmieje ostatni, o odpłacaniu z nawiązką też znasz 😁
  • laura123 2 miesiące temu
    Za co Wy się tak Betti odpłacacie? Za prawdę, którą pisała w komentarzach zamiast słodzić? No, ważny powód!
  • Szpilka 2 miesiące temu
    Jeszcze się nie odpłaciłam, ponadto nie jestem mściwa. Krytyka to sztuka, niestety niewielu ją opanowało, za to niemal wszyscy poczuwają się do wywalnia prawdy, a z jakiej racji?
  • wicus 2 miesiące temu
    laura123 Ja też stale miałem z betti jakieś zatargi, każdy chętny możw je zobaczyć pod moimi starymi tekstami. Problem z jej komami bynajmniej nie polegał na rzeczowej krytyce czy mówieniu prawdy, ale na hejterskich czy wręcz furiackich wybuchach, którymi się nierzadko popisywało, wyzywając ludzi od debili, staruchów itd. Nie powiem, niektóre jej wiersze są rewelacyjne, ale komy to obraz nędzy i rozpaczy. Betti patrzyła w nich na świat z niebotycznych wyżyn własnego ego.
  • laura123 2 miesiące temu
    wicus podaj przykład, bo nie wiem o co chodzi.
  • Szpilka 2 miesiące temu
    wicus

    No i już wszystko wiadomo, teraz rozumiem, dlaczego tak wielu się otrząsa na widok podpisu Betti 😁
  • wicus 2 miesiące temu
    laura123 W poprzednim komentarzu podałem dwa przykłady skrajnie ordynardynach komentarzy betti. Oczywiście, nie ona jedna dopuszczała się takich działań, ale dyskusja dotyczyła jej komentarzy. Powiadam, jeśli chcesz się naocznie przekonać o tych wyczynach, wejdź np. do któregoś z moich pierwszych wierszy, tam jest pełne jej komentarze, które doskonale pokazują, co mam na myśli.
    Szpilka Wybacz, ale nie jestem w cyrkowym nastroju.
  • wicus 2 miesiące temu
    laura123 Żeby być bardziej konkretnym, szczególnie dobrze widać to w komach betti pod moim wierszem: "Rachunek sumienia", pod którym m.in. naśmiewa się, że jedna z użytkowniczek może dostać zawału, a jest tam.więcej takich "perełek".
  • Tjeri 2 miesiące temu
    wicus - "najlepszych" komentów już nikt nie znajdzie, bo admin wykasował przed zbanowaniem tej użytkowniczki.
  • laura123 2 miesiące temu
    Każdy ocenia wg swojej wiedzy, jeśli ktoś się nie zgadza, można polemizować, ale nienawidzić? Za krytykę tekstu? Przecież każdy udostępniając w sieci swoją twórczość musi liczyć się z krytyką. To ogólnie przyjęte zasady. Tu nie ma miejsca na obrazę.
  • Szpilka 2 miesiące temu
    Ale jak się tę krytykę wyraża? Czy to jest sugerowanie i zachęcanie do lepszych rozwiazań w tekście, czy umniejszanie autora?
  • laura123 2 miesiące temu
    Szpilka to poczytaj sobie swoje komentarze i sama odpowiedz na to pytanie. Ja nie umiem Ci odpowiedzieć, bo jeśli w tekście nie ma nic, to co można sugerować?
  • Szpilka 2 miesiące temu
    laura123

    Pytań nie stawia się po to, żeby sobie samemu odpowiadać. Można zasugerować czytanie znanych i uznanych i w ogóle czytanie o poezji 😉
  • Szpilka 2 miesiące temu
    *wywalania
  • laura123 2 miesiące temu
    Nachszon, przepraszam, że pod Twoim tekstem oderwana dyskusja od publikacji. Nie wiem po co te tematy o innych. Ale przepraszam za siebie.
  • piliery 2 miesiące temu
    Czytałem z rosnącym zainteresowaniem i rozczarowało mnie ostatnie zdanie. Urwałeś w pół a może jeszcze mniej. Dla mnie to początek pięknej opowieści.
  • Nachszon 2 miesiące temu
    Przykro mi. Urwałem tam, gdzie skończyło się opowiadanie. A może tam, gdzie skończyło się piękno. Któż to wie. Dziękuję ślicznie za przeczytanie i komentarz.
  • piliery 2 miesiące temu
    Nachszon Opowieść nie musi byc piękna emocjonalnie (choć cenię takie piękno). Czasem brzydota piękno eksponuje jeszcze bardziej.
  • Nachszon 2 miesiące temu
    piliery No ja tego nie dokończę, bo dla mnie opowiadanie skończyło się w tym miejscu, ale jak masz potrzebę, to pisz dalszy ciąg.
  • piliery 2 miesiące temu
    Nachszon Dzięki. Własnych pomysłów mam nadto ale jesli tak rzeczesz to zasugerowałbym inną konstrukcję zakończenia. Ta powoduje że, moim zdaniem, opowiadanie jest urwane.
  • Nachszon 2 miesiące temu
    piliery A jaką konstrukcję?
  • Marsjasz 2 miesiące temu
    Nachszon Musiałbyś je, moim zdaniem, nieco rozbudować. Zdawkowe dopisanie losów Chico jest dla mnie pospieszne jakbyś szukał na siłę rozwiązania by przerwać narrację

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania