Chmury

Chmury złote i rude, różowe, czerwone

O kolorze czereśni lub wiśni dojrzałych

Budzą się pośród świtu nagie, obolałe,

Ognistymi szponami zewsząd poranione.

 

Patrzą na ściany zamku – na ziemię zwalone,

Na piargi wielokształtne – w miejscu domów białych,

Na trwałość obróconą – w bezład form nietrwałych,

Na gładkości – w strzępiastość upiorną zmienione.

 

I z chmur tych grozą chwili boleśnie przejętych

Kapią łzy zbyt masywne – niczym krople krwawe

Na stadiony i bary, na posągi świętych,

 

Jednym kryjąc całunem – sławę i niesławę.

A miniona uroda, nadzieja, ofiarność

Pod bujnym kocem pyłów jedną tworzą – marność…

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (5)

  • Conie dwa lata temu
    Bardzo udany sonet.
  • Grisza dwa lata temu
    Dawno tu nie widziana forma. I wcale niełatwa!
  • ola22 dwa lata temu
    ale bardzo elegancka
  • PatrycjuszKR dwa lata temu
    Świetnie napisane 5 :)
  • Grain dwa lata temu
    Słonet.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania