…chodź ze mną
chodź ze mną na spacer ulicami miasta
wiatr rozkołysał już dachy kamienic
strząsając siwe gołębie
jak ziarenka ryżu sypane na nowożeńców
polecą skrzydlatą windą nie w dół lecz do nieba
łamiąc prawo grawitacji
przez otwarte szeroko okna
skrada się upał w ramionach zaduchu
stare kąty mieszkań oddychają z trudem
łapiąc powietrze przesiąknięte potem
wyspane koty przeciągają się leniwie
licząc chmury przeglądające się
w kałuży
z każdym krokiem obecni bardziej
w tym mieście obdartym ze złudzeń
w słońcu kompleksy nie stają się niewidoczne
Komentarze (8)
Widzę dwa obrazki. To sploszone przez skradającego się dachowca gołębie i kałuż tak zapełniona obłokami, że bez miejsca na twory nabożnych wyobrażeñ.
Gratuluję dobrej kondycji bez której trudno o poprawną, bezpotworkową plodność.
Ulice miast bywają siwe i zamyślone… jak ludzie😉dzięki za wizytę ☺️
Userko, przeleć tę sekwencję
z każdym krokiem obecni więcej
w tym mieście obdartym ze złudzeń
w słońcu kompleksy nie stają się niewidoczne
-co obecni więcej?
Ireneo … obecni więcej w miescie, czujący miasto bardziej😉tak mi grało…
Bernadetta12345
jest wolny ale czy nie trzeba wstawić to - czują, czy coś z tej melodii ulicy
ireneo zastanowię się 😉ale ponieważ wolny, myślę, że nie jest to konieczne. Ale dzięki za co podszepty😉miło że ktoś się zastanawia konstruktywnie…
Dobra atmosfera wiersza i pewna tajemniczość. Tak to widzę.
Tajemniczość miasta😊dzięki
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania