Choinka

Choinka

Żyję w domu, który nie jest moim domem. Mam siostrzyczki, które nie

są moimi siostrzyczkami i braciszków, którzy nie są moimi braciszkami.

Patrzę w okno. Jestem sam. Czekam. Czekam na mamę, która odeszła.

W pokoju stoi uschnięta choinka. Pamiątka po ostatnim Bożym

Narodzeniu. Stoi bez ozdób, bombek, światełek czy cukierków. Jest

samotna, tak jak ja.

Za oknem śnieg i mróz. Dzisiaj jest wyjątkowy dzień, dzień Wigilii

Bożego Narodzenia. Po raz kolejny nikt nie przyjdzie. Zjem kolację

z tymi, którzy są dla mnie obcy. Ten sam prezent, te same życzenia i te

same kolędy.

Nagle słyszę wołanie:

— Daj mi nowe życie. Proszę, daj mi nowe życie.

Rozglądam się nerwowo po pokoju. Nikogo nie widzę. Skąd dobywa

się ten nieznany mi głos? W końcu spoglądam na uschniętą choinkę.

Czy to możliwe, aby ta smutna i samotna choinka mówiła do mnie?

— Daj mi nowe życie, proszę — błagała choinka. Byłem wstrząśnięty

swoją bezradnością. Ze smutkiem odpowiedziałem:

— Nie mogę, nie potrafię dać tobie nowego życia. Przepraszam.

Wybacz mi.

— Tylko twoje łzy mogą dać mi nowe życie — powiedziała choinka.

— I tylko dzisiaj.

I dodała:

— Odtąd będziemy przyjaciółmi. Aż do rana.

Spojrzałem w okno. Za oknem zapadała noc i tylko dzwon kościelny

przypomniał mi o Pasterce

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania