Chore ciało
szukam cię wśród skał zakłamanych, na pastwisku szklanych róż,
tam gdzie karmią się koszmarem zwykłe podłe twoje sny,
nie ma w tym mnie ni ciebie, więc kto to widział no i gdzie?
Szumi szum w eterze gdzieś, na torsie moim rośnie drzewo,
w którą stronę igły ma, czemu pytam o go igły,
przecież to liściaste jest, na niebie bunkier kolorowy wybuchł cały od bomby.
którą rzucił tam sam Gargamel, Klakier na to patrzył się,
smerfy wszystkie przestraszone zaraz je gargamel zje.
Co wam jeszcze powiem? Prozę pisać łatwo jest, łatwo bloczki ciąć.
Kiedy mi urośnie głowa wtedy szybko zemdleje. Idę dalej bo cień ciebie mnie ściga,
jest jak widmo ostatniej nocy po której już nie będzie poranku. Martwi mnie to konkretnie bardzo. Martwi mnie szok i pingwiny. W cieniu szablozębnym szukam ukojenia by tam umartwić swe chore ciało jeszcze bardziej, zbieram kolejne i następne blizny i patrzę na swą zniszczoną nimi skórę i mi się taka podoba. i szukam kogoś kto mnie zrozumie. Pozdrawiam i zapraszam do siebie po mnie po siebie. Mogę dać ci przyjemne chwile bo w moim towarzystwie jest miło ale tylko wtedy gdy jestem wypoczęty.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania