Ten moment:
"Nie nauczyłeś mnie chodzić boso po truchłach ani patrzeć przez szkielety skrzydeł," - ten moment fiu, fiu, Dopiero teraz się zorientowałem, że to w częściach. No to obadamy.
No wwłaśie, to nie części. To luźne drobiażdżki ku pamięci, to wszystko.
Bedzie trochę dziwnie, czasem zabawnie, ale generalnie inaczej ;)
Pozdrawiam i dziękuję ;))
Bardzo zgrabna miniatura. Ciekawie pobudzasz zmysły, tymi opisami. Poczułam się jakbym była w lesie. Być może Edyta snując te refleksje, była właśnie w nim. Później jeszcze te "szkielety skrzydeł" - nie wiem czy kiedyś przyglądałeś się uważnie ważkom, ale obserwując na ten przykład skrzydła żagnicy zielonej, człowiek ma wrażenie jakby oglądał przezroczysty szkielet skrzydła. Takie moje skojarzenie.
I jeszcze na deser "właściwy ból" - na który zwrócili uwagę pozostali czytelnicy. Mogę tylko się domyślać, że Edyta jest świadoma swojego bólu i jest jej z tym dobrze. Podobnie jak ja; lubię czuć ten właściwy ból, podobno człowiek wie wtedy, że żyje.
Reasumując - bardzo mi się podobała, ta krótka podróż :)
Bardzo się cieszę, że znowu Cię widzę, o czym nie napisałem poprzednio.
Ciekawe jest to, że akurat poruszyłaś temat ważek, który ostatnio zgłebiałem na okoliczność pewnego opowiadania. To są fascynujące owady.
Edyta miała zdecydowanie swój świat i chcę go z różnych stron pokazać.
Cieszy mnie Twój komentarz.
Pozdrawiam ciepło ;))
Czasami tu zaglądam, bo niektórych autorów bardzo tu lubiłam i lubię czytać. Ja już nie piszę, postanowiłam to chwilowo zostawić, może wrócę do pisania... kiedyś :) Teraz mam swoje zacisze i moje zdjęcia. Teraz one mnie absorbują.
Ważki to przecudowne stworzenia. A jeszcze jak spędziłam połowę lata na obserwacji owadów, to odkryłam drugi, mikro świat. Szkoda tylko, że musiałam uważać na kleszcze.
Jeszcze dzisiaj zajrzę do Twoich tekstów, ale muszę jeszcze zrobić obiad i wyprowadzić psa na spacer. Również pozdrawiam :)
Komentarze (17)
Ten moment:
"Nie nauczyłeś mnie chodzić boso po truchłach ani patrzeć przez szkielety skrzydeł," - ten moment fiu, fiu, Dopiero teraz się zorientowałem, że to w częściach. No to obadamy.
No wwłaśie, to nie części. To luźne drobiażdżki ku pamięci, to wszystko.
Bedzie trochę dziwnie, czasem zabawnie, ale generalnie inaczej ;)
Pozdrawiam i dziękuję ;))
Czy choinki będą pomnikami drukarzy?
Pewnie nigdy nie poznamy prawdy.
Chronologia zdarzeń pozostanie pustką. Pozdrawiam serdecznie:)
Chronologia ma tu znaczenie, na razie jest to zbiór różnych "myśli".
Pozdrawiam ;))
Wiedzieć gdzie wewnątrz jest ogniwo bólu, bezcenne. 5
Czy ja wiem, raczej - w tym przypadku - świadomość nieuchronnego. Ogromne dzięki ;)
No, część kolejna i cześć znowuż dobra. No, zabawa formą i przesłaniem. Przyjemna bardzo i w sam raz do kawy (choć kawy nie pijam). Pozdro.
W zasadzie też nie piję, ale lubię. Dziękuję za dobrych słów kilka ;))
Coś innego widzę, niż do tej pory ;) Ok, czekam na dalsze epizody
Gdzieś mi w głowie siedzą jakieś takie dziwne rzeczy. Epizody będą różne, jeśli zerkniesz, sam się przekonasz.
Dzięki, że zajrzałeś.
Pozdrawiam ;))
No wyobraźnię, to Ty masz niezaprzeczalnie godną podziwu.
"... ten właściwy ból" - bardzo sugestywne.
Jeśli będą kolejne - zajrzę.
Będą, ale w zasadzie każdy inny. Zapraszam.
Pozdrawiam ;)
hehe, trochę to przypomina haiku, gdyby nie to że to inna forma :) bawisz się sensoryką, mocne te obrazy...
Ciekawie to napisałeś "bawisz się sensoryką". Dzięki za komentarz.
Pozdrawiam ;)
Bardzo zgrabna miniatura. Ciekawie pobudzasz zmysły, tymi opisami. Poczułam się jakbym była w lesie. Być może Edyta snując te refleksje, była właśnie w nim. Później jeszcze te "szkielety skrzydeł" - nie wiem czy kiedyś przyglądałeś się uważnie ważkom, ale obserwując na ten przykład skrzydła żagnicy zielonej, człowiek ma wrażenie jakby oglądał przezroczysty szkielet skrzydła. Takie moje skojarzenie.
I jeszcze na deser "właściwy ból" - na który zwrócili uwagę pozostali czytelnicy. Mogę tylko się domyślać, że Edyta jest świadoma swojego bólu i jest jej z tym dobrze. Podobnie jak ja; lubię czuć ten właściwy ból, podobno człowiek wie wtedy, że żyje.
Reasumując - bardzo mi się podobała, ta krótka podróż :)
Bardzo się cieszę, że znowu Cię widzę, o czym nie napisałem poprzednio.
Ciekawe jest to, że akurat poruszyłaś temat ważek, który ostatnio zgłebiałem na okoliczność pewnego opowiadania. To są fascynujące owady.
Edyta miała zdecydowanie swój świat i chcę go z różnych stron pokazać.
Cieszy mnie Twój komentarz.
Pozdrawiam ciepło ;))
Czasami tu zaglądam, bo niektórych autorów bardzo tu lubiłam i lubię czytać. Ja już nie piszę, postanowiłam to chwilowo zostawić, może wrócę do pisania... kiedyś :) Teraz mam swoje zacisze i moje zdjęcia. Teraz one mnie absorbują.
Ważki to przecudowne stworzenia. A jeszcze jak spędziłam połowę lata na obserwacji owadów, to odkryłam drugi, mikro świat. Szkoda tylko, że musiałam uważać na kleszcze.
Jeszcze dzisiaj zajrzę do Twoich tekstów, ale muszę jeszcze zrobić obiad i wyprowadzić psa na spacer. Również pozdrawiam :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania