CHUJTAMZTYM. PATATAJ
wziąłem poranny prysznic
pod rękę i idę z nim
po kawę zrobić kawę zaparzyć
kawę. nie wiem czemu
ostatnio
przypierdalam się do języka
ojczystego mówionego kolokwialnie
codziennie. - masz za dużo czasu i dlatego
przypierdalasz się ostatnio mówię
sobie do siebie.
w kuchni jest jasno. jasne że jest jasno
bo przecież jest
już marzec. chyba. wszystko jest
chyba. chybocze się. życie jest cholernie chybotliwe.
jeszcze wczoraj życie było mniej więcej ale
nic nie jest pewne. wszystko jest wedle
ludowych powiedzeń - w marcu jak
w dupie. przyjdzie marzec i coś tam patataj. czy
jakoś tam. widzę
że skończyły się znienacka filtry do kawy.
dopada mnie
konieczność życia
bez filtrów. zaczyna się życie
na żywca. bez litości. coś się kończy nic
się nie zaczyna. i tak w koło macieju. i w koło. w koło.
w koło. w koło. w koło. w koło. w kółko. że aż
się można porzygać. na niebie
chmury. w głowie
aż kręci się od chmur. a na chmurach
pełno małych obrzydliwie barokowych aniołków. lecą
putta srutta roześmiane hałasują bawią się. rzucają
marcowymi ostrymi nożami we mnie
Komentarze (1)
Ej, no klasa! Wszystko mi się podoba: rytm, tempo, gry słów, zaskakujcy humor ("w marcu jak w dupie", hi hi).
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania