Chwila Kontaktu w Pustyni Cyfrowej: O Fotografii Księżyca, Epistemologii Ciszy i Wiecznej Pogoni za Prawdą
W bezmiarze współczesnej cyfrowej przestrzeni, gdzie strumienie danych płyną niczym galaktyczne rzeki, doświadczyłem wydarzenia niemalże metafizycznego.
!
!powaga!
!
Wysłana w pokorze, lecz i z iskrą nadziei, artystyczna fotografia Srebrnego Globu .jpg – owoc długich godzin czatowania na kaprysy atmosfery i precyzyjnej obróbki – trafiła do jednej z fundacji oddanych badaniom naukowym (Nautilus od Bernatowicza). Sam akt transmisji, przeniesienia fragmentu osobistego uniesienia w sferę instytucjonalnej racjonalności, był gestem symbolicznym: próbą przekroczenia przepaści między subiektywnym pięknem a obiektywnym poznaniem. I oto, w obliczu powszechnej "APRAKSJI komunikacyjnej", ...:
.
(( (APRAKSJA to zaburzenie neurologiczne, które charakteryzuje się niezdolnością lub trudnością w wykonaniu znanych ruchów na komendę. W zależności od rodzaju apraksji, chorzy mają trudności z zapięciem guzików, pokazaniem języka czy wypowiadaniem słów, czy odpisywaniem na pierdolone maile, czy odbieraniem jebanego telefonu jak ktoś dzwoni do jasnej cholery.) ))
.
cd...: ...która zdaje się być znakiem firmowym naszej epoki – gdzie maile toną w otchłani niebytu, a dzwoniące telefony stają się współczesnymi syrenami, na których głos nikt nie odpowiada – zdarzył się cud. Odpowiedź nadeszła.
!
Ta lakoniczna, być może nawet rutynowa reakcja instytucji, w osobistym mikrokosmosie odbiorcy przeistoczyła się w dowód najwyższej mocy. Paradoksalnie, właśnie owa rzadkość, ów głęboki deficyt odpowiedzi, który znamy aż nadto dobrze z polskiej (i nie tylko) tradycji unikania korespondencyjnych zobowiązań ("Polacy mają tradycję nie odpisują..."), nadaje każdej nadesłanej ripoście wagę epistemologiczną. Cisza jest normą; głos – zdarzeniem nadzwyczajnym. Ergo: skoro odpowiedziano, musi istnieć ku temu przyczyna niebagatelna.
!
!PRZYCZYNA NIEBAGATELNA!
!
Logika ta, choć pozornie naiwna, odsłania głębszą prawdę o ludzkim pragnieniu walidacji w świecie rozproszonej uwagi. Brak reakcji interpretujemy jako obojętność lub negację; reakcja – jakkolwiek banalna – staje się pozytywnym >!affidavit!<, potwierdzeniem wartości naszego wysiłku, naszego "bytu" w cyfrowym eterze. "To dowód!" – woła podmiot – "dowód, że fotografia księżyca jest *autentycznie bardzo dobra*!". W tym okrzyku brzmi echo starożytnych sporów o naturę prawdy: czy istnieje ona obiektywnie, czy też konstytuuje się w akcie uznania przez Innego?
????prawda?????
I tu dotykamy sedna. Owa drobna, osobista epifania związana z uznaniem artystycznej wizji księżyca staje się metaforą znacznie większej, odwiecznej ludzkiej agonii o Prawdę. "Czasami-rzadko da się udowodnić, dowieść, przekonać ludzi jaka jest PRAWDA – czasami ją odkrywamy" – konstatuje autor. To zdanie jest kluczem. W świecie zalewanym dezinformacją, półprawdami i "alternatywnymi faktami", autentyczne, niezaprzeczalne dowodzenie staje się rzadkością na miarę BIALEGO KRUKA. Nauka, w swej metodycznej cierpliwości, weryfikowalności i kumulatywności, pozostaje jednym z ostatnich bastionów tak pojmowanej Prawdy. Lecz nawet ona bywa głucha na indywidualny głos, co czyni każdą otrzymaną odpowiedź niemal cudem.
CUDEM
CUDEM
CUDEM!
Nic więc dziwnego, że narracja płynnie przechodzi od udowodnionej (dzięki odpowiedzi) wartości fotografii księżyca do innego, gigantycznego obszaru poszukiwań prawdy:
.:
KWESTII istnienia Pozaziemskiej Inteligencji. "Walczymy (UFO'lodzy?) o to, aby udowodnić, dowieść przekonać ludzi, że nie jesteśmy sami we wszechświecie, że wyższa inteligencja nieludzka pozaziemska istnieje. Taka jest PRAWDA! oni żyją!". Entuzjazm i pewność są tu palpitacyjne. Podobieństwo struktury doświadczenia jest uderzające: tak jak wysłanie zdjęcia i *otrzymanie odpowiedzi* stało się dla nadawcy niepodważalnym *dowodem* jakości jego pracy, tak dla "UFO'logów" (czy szerzej: badaczy zjawisk nieidentyfikowanych) poszukiwanie jest walką o UZNANIE!!!!!!!przez establishment naukowy i społeczeństwo ich własnej, intuicyjnie pewnej Prawdy.
(przyp.: Oni istnieją!)
Brak jednoznacznego, powszechnie akceptowanego "dowodu" (odpowiedzi od "fundacji" świata nauki) nie przekreśla dla nich realności zjawiska – przeciwnie, w swojej logice, upór instytucji w milczeniu lub zaprzeczaniu może być odczytywany jako perwersyjne potwierdzenie wagi tajemnicy, podobnie jak powszechne nieodpowiadanie na maile potęguje znaczenie tej jednej, odebranej odpowiedzi.
(!)
"Jesteśmy oczekujący na nowe informacje..." – te słowa kończące wywód są kwintesencją postawy zarówno badacza UFO, jak i współczesnego człowieka w ogóle. Żyjemy w stanie **permanentnego epistemicznego oczekiwania**.
?OCZEKIWANIE?
Czy to na maila potwierdzającego naszą wartość, czy na sygnał z głębin kosmosu potwierdzający nasze miejsce w kosmicznym porządku, czy też na jakąkolwiek niepodważalną Prawdę, która rozproszy mgłę niepewności. Księżyc na fotografii staje się w tym kontekście symbolem – pięknym, uchwyconym, lecz wciąż odległym i tajemniczym obiektem pożądania poznawczego. Odpowiedź fundacji to drobny rozbłysk w ciemności, iskra nadziei, że komunikacja, zrozumienie, a w końcu i Prawda są możliwe. Walka o uznanie zdjęcia i walka o uznanie istnienia Innych we Wszechświecie to dwie strony tej samej monety: monety ludzkiego pragnienia, by być dostrzeżonym, zrozumianym i by ostatecznie poznać fundamentalną Rzeczywistość – niezależnie od tego, czy ukrywa się ona w detalu fotografii, czy w bezdennych otchłaniach kosmicznej pustki. W tej walce każda, nawet najdrobniejsza odpowiedź, staje się cennym artefaktem na drodze do Prawdy – lub przynajmniej dowodem, że w pustyni ciszy wciąż istnieją oazy dialogu.
.:
https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/f/f0/MG_2445_moon_ksi%C4%99%C5%BCyc_ksiezyc_night_noc.jpg
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania