chwila na niepogodę
nic nie widziała
pod spodem tylko brud
przyklejony do ciepłych pleców
rozgrzewał zziębnięte myśli
szły po torach przejeżdżały
jak pośpieszne
żeby zezwierzęcić się na rogatkach
wbić masowo w tłum
zawisnąć na krzyżu
szampan i konfetti
adrenalina zza przepoconych spojrzeń
kolejne pełzanie przez most
by dopasować gwoździe
pod trumny a sztandary
niech krzyczą
drą hasła na strzępy
uciskają otwarte aorty
aż zapłoną żyły
.
rozłóż parasol znowu pada
Komentarze (13)
A ja myślę, że chwila niepogody czasami jest potrzebna i tak nawet bez parasola, by oczyścić z brudu, z myśli. Tak jakoś po swojemu, chyba inaczej niż zamierzone w wierszu.
Czy ja wiem, czy inaczej... a nawet jeśli, każde spojrzenie jest ważne. I za nie - dziękuję.
Bardzo ładne Betti. Bardzo często w Rwoich tekstach pojawiają się motywy związane z nomenklaturą kolejową. Dlaczego?
Twoich.
Bo życie, to taki pociąg. Czasami pospieszny, a czasami sunący po torach niczym żółw.
Bardzo sympatyczna ornamentyka bo uwielbiam tematykę kolejową i kiedyś bardzo się nią interesowałem.
Patologiczny romantyzm ma jakąś upiorną magię. Zawsze tego typu tekst strasznie mi otwiera (albo poszerza percepcję i nakręca na pisanie) hoc na chwilę.
Skrajność upadłości życiowej, obrane drogi niezaradnej, niejako zawsze mi pasowało i dopelnialo boskie akty natchnień
Po prostu lubię takie zestawienia. Peweni toten brud jeszcze bardziej wypycha piękno.
Hahaha, w choć się zjadlo ce, alem upośledzony :))
Dzięki, Can. Bez problemu przeczytałam. Cieszę się, że udało mi się wbić w Twoje upodobania.
Pisanie dla pisania.
Dokładnie...
Pozdrawiam, Brynowiak.
Wow. Jak dla mnie jest to świetny utwór. Powaga. Skłania do refleksji i, generalnie, jakoś tak zostaje w człowieku. 5⭐
Cieszę się, że zostaje. Dziękuję.
Pozdrawiam.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania