Chwile bez pośpiechu
Pewnego jesiennego wieczoru w małym mieszkaniu na obrzeżach Warszawy Jagoda przygotowywała kolację dla swojego przyjaciela Konrada. Za oknem padał deszcz, ale w kuchni było ciepło i pachniało pieczonymi warzywami oraz świeżym chlebem. Na stole stały świece, a cicha muzyka tworzyła spokojny nastrój.
Konrad zapukał do drzwi dokładnie o siódmej.
- Wejdź! - zawołała Jagoda z kuchni.
- Ale tu pachnie - powiedział Konrad, zdejmując mokrą kurtkę. - Widzę, że naprawdę przygotowałaś wyjątkową kolację.
- Chciałam, żeby było przyjemnie - odpowiedziała z uśmiechem. - Ostatnio oboje mieliśmy tyle obowiązków, że prawie nie było czasu spokojnie porozmawiać.
Usiedli przy stole. Jagoda nalała gorącej zupy do talerzy, a Konrad rozejrzał się po mieszkaniu.
- Lubię tu przychodzić - powiedział. - Zawsze jest tak spokojnie.
- To dobrze - odparła Jagoda. - Chciałam stworzyć miejsce, w którym można odpocząć.
Przez chwilę jedli w ciszy, słuchając deszczu stukającego o szyby.
- Pamiętasz nasze wakacje nad jeziorem? - zapytał Konrad.
- Oczywiście! - zaśmiała się Jagoda. - Szczególnie moment, kiedy próbowałeś rozpalić ognisko i wszystko zgasło po dwóch minutach.
- Ej, próbowałem! - odpowiedział rozbawiony. - Ale potem ty uratowałaś sytuację.
- Bo miałam lepszy plan - odpowiedziała żartobliwie.
Rozmowa stawała się coraz bardziej swobodna. Opowiadali sobie historie z pracy, wspominali dawne czasy i śmiali się z drobnych nieporozumień sprzed lat.
Po kolacji Jagoda przyniosła herbatę i kawałki ciasta czekoladowego.
- To chyba najlepsza część wieczoru - powiedział Konrad.
- Herbata?
- Nie. To, że można po prostu siedzieć i rozmawiać bez pośpiechu.
Jagoda spojrzała na niego z lekkim uśmiechem.
- Wiesz, czasami takie zwykłe chwile są najważniejsze.
Za oknem nadal padał deszcz, ale w mieszkaniu było ciepło, spokojnie i naprawdę przyjemnie. Rozmowa trwała jeszcze długo, a oboje czuli, że ten wieczór pozostanie w ich pamięci na bardzo długo.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania