Chwile niecodzienności

Maurycy miał ochotę na chwilę niecodzienności. Łamigłówkę miał nieziemską, bo nie wiedział, którą z ofert wybrać. Tyle firm w Internecie oferowało różne atrakcje, sposoby spędzenia weekendu czy wolnego dnia.

 

– No nie wiem, nie wiem, co tu wybrać – myślał otwierając pierwszą z dwóch półlitrówek zawierających wodę wymieszaną ze spirytusem. Nabył je dziś w sklepie alkoholowym o nazwie ALKOSTAN, który – dla pierwszych dziesięciu klientów – dziś i tylko dziś, oferował dwie półlitrowe flaszki wódki za darmo. Oferowana, przezroczysta ciecz cechowała się niesamowitą nazwą, nazywała się WÓDKA DLA KAŻDEGO. Do sklepu wszedł Maurycy zakupić batona , a wyszedł z ognistą wodą.

 

Wlał w kieliszek przezroczystą ciecz, opróżnił go do dna. W głowie mu się rozjaśniło i pomyślał, że będzie mu się teraz lepiej myślało i łatwiej szukało w tym Internecie czegoś, co mu zaoferuje chwilę niecodzienności.

 

Po pierwszym kieliszku znalazł ofertę skoków na bungee.

– Nie, to nie dla mnie – nalał drugi kieliszek, opróżnił i uzupełnił od razu, żeby był w gotowości do trzeciej kolejki – jeszcze się lina urwie i zostanę naleśnikiem, o czym nie marzę. Nawet ubezpieczenie mi nie pomoże, jakie z pośredniaka mam. Nie, to absolutnie nie dla mnie.

Ofert nie brakowało i - jeśli tylko człowiek dysponował odpowiednią ilością gotówki, mógł sobie właściwie pozwolić na wszystko, nawet na lot w kosmos.

 

Opróżnił trzeci kieliszek. Bardzo mu smakowała ta woda wymieszana ze spirytusem, tak przyjemnie paliła w gardło ta WÓDKA DLA KAŻDEGO. I tak pięknie rozjaśniał się umysł po każdym spożytym kieliszku.

Po dwudziestym, ostatnim kieliszku z drugiej flaszki, już miał tak rozjaśnioną mózgownicę, że aż wpadł na genialny pomysł, żeby pójść do ALKOSTANU po kolejną WÓDKĘ DLA KAŻDEGO.

 

– Przecież nie będę szukał atrakcji o suchym pysku – wstał z fotela tak do siebie perorując i, nawet nie zakładając butów, wyszedł z domu na miękkich nogach i krokiem bardzo chwiejnym szedł, a deszcz siąpił, tak jak siąpił wczoraj, przedwczoraj i tak, jak będzie jeszcze siąpił jutro. Po drodze wstąpił do baru oferującego kebaby, nabył tortillę z kurczakiem w sosie łagodnym. Szedł krokiem chwiejnym, jadł, wpadł na człowieka ubranego w koszulkę z napisem HOOLIGANS POLAND.

 

– Auć, za co? – wyartykułował pijackim bełkotem podnosząc się z ziemi z zakrwawionym nosem.

 

Jakby Maurycy wiedział, że nowiutka koszulka z napisem HOOLIGANS POLAND należąca do umięśnionego typa, za jego sprawą została upstrzona łagodnym sosem i kawałkami kurczaka wymieszanego z surówką, to by wiedział za co ma przestawiony nos. Umięśniony typ gdzieś zniknął, a Maurycy, przypomniawszy sobie dokąd szedł, ruszył w dalszą drogę. Po WÓDKĘ DLA KAŻDEGO.

 

W ALKOSTANIE pocałował klamkę, ALKOSTAN był zamknięty. Osunął się po drzwiach i bosy, pobity, przemoczony siąpiącym deszczem, sponiewierany WÓDKĄ DLA KAŻDEGO zasnął snem człowieka niezaprzeczalnie pijanego. W rozjaśnionym wcześniej umyśle zapanował zmrok. Śnił sny o otwartym ALKOSTANIE.

 

Obudził się w pięciogwiazdkowym hotelu dla pijaków. Izba wytrzeźwień, łóżko, kawa, zaklajstrowany plastrami nos…

 

O ho – pomyślał Maurycy z trudem przypominając sobie rewelacje dnia wczorajszego – takie atrakcje tylko po WÓDCE DLA KAŻDEGO. Jednak chyba nie takich chwil niecodzienności szukałem.

 

ALKOSTAN funkcjonuje dalej, gdyż szukających w WÓDCE DLA KAŻDEGO odskoczni od codzienności nie brakuje.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania