chyba rozlałam kawę
a jednak
zapisałam całą kartkę
twoją obecnością
nie mogłam wymazać zdań
zbyt mocno trzymały za pióro
maczane w czarnej kawie zamiast
atramentu
litery zbyt staranne
jak na nasze powyginane lata
w których świty wyglądały
jak odbite w lustrze
nie mogę spalić kartki
przecież nie było ognia
który można
ugasić
Komentarze (3)
Bernadetta12345, czuję pióro i szanuję.
"litery zbyt staranne
jak na nasze powyginane lata
w których świty wyglądały
jak odbite w lustrze" — w mojej głowie układa się to inaczej, widząc jednocześnie tę samą sylwetkę -:)
Pozdro
Ten liryk mnie chwycił za serce. To majstersztyk. Minimalizm słowa maksymalizm emocji. Pointa zwaliła mnie z nóg: przecież nie było ognia który można ugasić. Bardzo mi się podoba.
Czasem pamięć rozlewa się jak kawa — przypadkiem, a zostawia ślad na zawsze. I nawet ogień nie pomoże, jeśli to, co zapisane, wciąż żyje między słowami. Puenta bardzo subtelna — cicha, a jednak zostaje na długo.
*****
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania