Chyba że ciemność
W ciemności odbicie lustrzane.
Podąża za mną schorzenie.
Gdzie budynki klęczą, oddając moje zmartwienie.
Nieuniknione łaknienie.
Już tu jest, to koniec.
Cień, gdzie stał kiedyś człowiek.
Ucieka różnymi drogami.
Z każdej ze pchany widłami.
Nieuniknione spotkanie.
Gdzie złemu krokowi grozi pożarcie.
Ciemność nie kryje serca rozdarcie.
Upada, gdzie wcześniej skamlał.
Człowiek utonął.
W ciemności cały wsiąknął.
Zostaje wyłącznie cienia rozmycie.
Gdzie czekało na kogoś kiedyś życie.
Komentarze (2)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania