Chytre stuku-puku
Czasami życie leci na łeb, na szyję. Tak intensywnie przefruwa z wiatrem, że jarzysz dopiero po milowej godzinie, co właściwie komu do głowy strzeliło.
Myślisz, że już wszystko wiesz, a dorosłość zaczyna się chyba wtedy, kiedy własne życie staje się ciekawsze, bardziej absurdalne i bardziej męczące niż wszystkie książkowe historie, które kiedyś miały je zastąpić.
A potem nagle lądujesz w środku akcji, której nawet nie planowałaś.
Bo to był lot bez trzymanki.
Ja z siatami leciałam z wywalonym jęzorem, funduszu mu zabrakło, a on siedzi sobie w biurze całą dniówkę i chyba z nudów splata cuda-wianki.
— Kogo to był pomysł, Lumi?
— Bo wszyscy myślą, że Jagi! Nie wiem, komu punkt teraz dać.
Wiesz co? Jak to wymyślałam, to nie wiedziałam, że robię to na punkt, więc spoko. Jaga może go dostać. Przecież screeny dostał, jak działamy.
Stuku, puku, stuk.
— Pamiętaj, Lumi, na drugi raz od początku do końca sama musisz.
— Nie wydaje mi się, bo team tworzymy, a nie ja sama.
No właśnie.
Team to team.
Oczywista oczywistość.
Ejjjj… czy kierownik łączy, czy dzieli zespoły?
Akcja charytatywna wygrana, dział zasobów ludzkich zadowolony, a kierownik zostawił ją z tym wszystkim samą.
— Wiesz, że jesteś naszą gwiazdą, Lumi?
— Chyba spadającą — pomyślałam milcząco z uśmiechem.
I wtedy człowiek zaczyna rozumieć.
Bo oceny roczne to śmieszna sprawa.
Możesz się narobić, nalatać, wszystko ogarnąć, dopiąć na ostatni guzik, a na końcu i tak najważniejsze pytanie brzmi:
Komu dać punkt?
I oto nastąpiła iluminacja.
Chytry punkt.
Cyrk.
Po prostu cyrk.
Stuku- puk.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania