ciąg dalszy i wszystko widzi księżyc, nawet jeśli go ukradli
obciąganie za sto euro przychodzi z trudem. szczególnie jak jest ci zimno. a on twierdzi że jesteś.
gorąca. lawina opowieści o nudzie smutku nie obowiązkach. albo że trzeba kogoś wspierać. tak zapobiegawczo bo może ktoś mu umrze. tak on ma obowiązek opiekować się matką. ssać z nią wspólnie w jednym łóżku belgijską czekoladę. nie żebym była zazdrosna o pralinki i takie tam. po prostu przechodziłam przez czyjś etap życia i zahaczyłam o ich słodkie miny. zatopione w lawinie. no nie poczekał. no nie chciałam im przerwać i pokazać palcem. mogę sobie zrobić przedziałek. pomiędzy dotykiem od którego zdechnie a może tylko na moment przestanie bić moje serce. nie trzeba się przejmować. nawet ciśnienie mi nie rośnie. dobrze jest. to odpowiedni moment do pewnych zdarzeń. i naprawdę musisz zasłaniać w dzień żaluzje. na pięć minut nie opłaca się sprzeczać ze słońcem. inna by się cieszyła. może.
nie jestem gotowa na związek. za sto euro.
potulnie rozpalam ogień. i patrzę na uśmiech.
Komentarze (15)
Podwójna strata czasu: autorki i czytelników.
"ssać z nią wspólnie w jednym łóżku belgijską czekoladę" to jedyne zdanie, IMO, które ma jakiś ładunek literacki w sobie
Lekkość opisu nie znaczy wcale, że jest jej lekko, wręcz przeciwnie, na szczęście na końcu chyba zrozumiała, że ta bajka się kończy...
Dla mnie jest ciekawie, kawał ludzkiej historii, tylko niepotrzebne to pierwsze zdanie, które trywializuje resztę...
5, pozdrawiam 🙂
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania