ciąg dalszy i wszystko widzi księżyc, nawet jeśli go ukradli

obciąganie za sto euro przychodzi z trudem. szczególnie jak jest ci zimno. a on twierdzi że jesteś.

gorąca. lawina opowieści o nudzie smutku nie obowiązkach. albo że trzeba kogoś wspierać. tak zapobiegawczo bo może ktoś mu umrze. tak on ma obowiązek opiekować się matką. ssać z nią wspólnie w jednym łóżku belgijską czekoladę. nie żebym była zazdrosna o pralinki i takie tam. po prostu przechodziłam przez czyjś etap życia i zahaczyłam o ich słodkie miny. zatopione w lawinie. no nie poczekał. no nie chciałam im przerwać i pokazać palcem. mogę sobie zrobić przedziałek. pomiędzy dotykiem od którego zdechnie a może tylko na moment przestanie bić moje serce. nie trzeba się przejmować. nawet ciśnienie mi nie rośnie. dobrze jest. to odpowiedni moment do pewnych zdarzeń. i naprawdę musisz zasłaniać w dzień żaluzje. na pięć minut nie opłaca się sprzeczać ze słońcem. inna by się cieszyła. może.

nie jestem gotowa na związek. za sto euro.

potulnie rozpalam ogień. i patrzę na uśmiech.

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (15)

  • Grain 8 godz. temu
    To nie jest literacka awangarda, nawet ariergarda, od dupy strony.
    Podwójna strata czasu: autorki i czytelników.
  • Dobranocka 8 godz. temu
    Grein, ty jak coś palniesz, to po prostu w sam środek tarczy. Autorka powinna ze wstydu zagrzebać się pod ziemię, przysypać dwoma metrami piasku i nie wychodzić aż do kolejnego przednówka.
  • Grain 8 godz. temu
    Dobranocka, nie autorka, lakobiórczyni, uparcie eksperymentuje, w czym życzę jej powodzenia.
  • Marzena 8 godz. temu
    A co się sprzeczacie
  • Marzena 8 godz. temu
    A o co?
  • Dobranocka 7 godz. temu
    Spijamy nektar z kwiatów.
  • Lotos 6 godz. temu
    Hm... za sto euro, czasem i dobre sto euro takie wymięte, obciągnięte, bo za coś trzeba żyć, czasem z uśmiechem.
  • Cokolwiek to było, jakikolwiek zamysł na ten utwór nie był, to przerósł on warsztatowo twórcę.

    "ssać z nią wspólnie w jednym łóżku belgijską czekoladę" to jedyne zdanie, IMO, które ma jakiś ładunek literacki w sobie
  • Marzena 4 godz. temu
    Hmm... mogę pozmieniać jeśli to podrasuje tekst. :)
  • Marzena Wiesz, ja tylko wyrażam swoją opinię, gdzie staram się być rzeczowy, ale wiadomo, że to tylko mniej lub bardziej moja subiektywna opinia. Myślę, że fragment z ssaniem też ma pewną siłę nośną w ujęciu wcześniejszego fragmentu, dot. obciągania za sto euro. Natomiast wstęp, jak dla mnie, jest za bardzo suchy, taki trochę nienamacalny, bez możliwość realnego doświadczenia, wczucia, emocjonalnej kotwicy, ale, to tylko moje wrażenia
  • Marzena
    Jakub Andrzej Tomkiewicz wstęp jest namacalny, kwestia nie tyle gustu lub odbioru co realnych zdarzeń które porządkuję. Więc to właśnie wstęp spowodował napisanie kilku tekstów i właściwie dopiero tutaj miałam odwagę napisać prawdę. Już czułam się zmęczona pomijaniem jej i wymyślaniem tzw. metafor. Męczy mnie nadmierne uciekanie w tekst pełen skrywanych emocji.
  • Marzena Ale skrywanie emocji nie oznacza uciekania w metafory, wg mnie, dobra metafora to taka, która wyostrza emocję, a nie ją kamufluje, pozwala na jej uchwycenie, a nie rozmycie, a to spora różnica, także w poziomie warsztatowym. Natomiast, jeśli tekst pełni funkcję porządkującą dla autora, to w takiej formie, siłą rzeczy, dla Czytelnika może stracić na sile oddziaływania, czy w ogóle go nie interesować. A z racji, że mówię o tekście, staram się podejść do niego technicznie i warsztatowo. Bo, chociażby, mamy info "obciąganie za sto euro przychodzi z trudem, szczególnie jak jest zimno". No ale co to znaczy dla mnie, jako odbiorcy? Że jakby było ciepło, to już się ciągnie wygodniej? Że sto euro to za mało i pasowałoby dopłacić, żeby usługodawczyni mogła z większym zamiłowaniem obciągnąć? I, paradoksalnie, niby nie ma tutaj zbytnich metafor, a jednak tekst, miejscami, jest słabo czytelny.
  • Grafomanka 2 godz. temu
    ''obciąganie za sto euro przychodzi z trudem.'' to zdanie bym zmieniła, żeby straciło wulgarność, wtedy cały tekst zyskałby na tym, bo to nie jest zły tekst, no i jest o czymś. Jest o życiu kobiety, która żyje z mamisynkiem, w czym coraz bardziej się utwierdza, patrząc na ich relacje, w których jest pomijana.

    Lekkość opisu nie znaczy wcale, że jest jej lekko, wręcz przeciwnie, na szczęście na końcu chyba zrozumiała, że ta bajka się kończy...

    Dla mnie jest ciekawie, kawał ludzkiej historii, tylko niepotrzebne to pierwsze zdanie, które trywializuje resztę...
  • Marzena
    Zastanowię się nad zmianą. Myślę że macie rację
  • Piotrek P. 1988 godzinę temu
    Jest i dramatycznie, i komicznie. Rozpalanie ognia i patrzenie na uśmiech można różnie rozumieć, a ja potrafię różne piękne rzeczy sobie wyobrazić... ale i przypomnieć. Dlatego, momentami to opowiadanie mnie inspiruje oraz, co niektórych może zaskakiwać, przywołuje także i jakiekolwiek pozytywne wspomnienia.

    5, pozdrawiam 🙂

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania