Ciągoty
Ciągoty
Pogonię tego gada,
tak, że mucha nie siada,
nie będzie mi tu gadać,
ani po cichu się skradać.
Że to niby dla mojego dobra,
chce mi pyry na obiad obrać,
bystrzak chciałby mnie ograć,
by cichaczem do kasy się dobrać.
To taki cwaniaczek mały,
bezczelny i zuchwały,
w głowie mu tylko kawały,
a to krętacz niebywały.
We łbie ma tylko głupoty,
z nim to same kłopoty,
czekające jeno sromoty,
bo do wódeczki ma wielkie ciągoty.
Z notatnika koleżanki N
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania