Ciała nie-bieskie
Konstelacje w bezradności kajdanach
Na oblodzonym czerni firmamencie
Majaczą o troskach do brzasku rana
I znikają w jednym, kruchym momencie
I choć płoną serca wasze żywiołem
Walczycie jak lwy o każdą uciechę
Gwiazd oznamieni wieczystym mozołem
Płacz i bezradę roznosicie echem
Krzepnącemu światu stawiając pomniki
O jeden wdech przedłużyć losy marne
Chcecie, lecz śmierci nie miną was wnyki!
I was czasu wicher wszystek omiecie,
Dusze, jakby noce zimne i czarne,
Znikając, jak ogon znika komecie…
Komentarze (1)
Ło! Panie/Pani -:)
Nie wiem, do czego to zaliczyć?
Czuję sonet, mandrygał i jednocześnie coś z ballat, przez rozmieszczenie średniówki w różnych miejscach.
Ale!
"Konstelacje w bezradności kajdanach" — tu coś moim zdaniem nie gra -:)
Pozdro
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania