Ciała nie-bieskie

Konstelacje w bezradności kajdanach

Na oblodzonym czerni firmamencie

Majaczą o troskach do brzasku rana

I znikają w jednym, kruchym momencie

 

I choć płoną serca wasze żywiołem

Walczycie jak lwy o każdą uciechę

Gwiazd oznamieni wieczystym mozołem

Płacz i bezradę roznosicie echem

 

Krzepnącemu światu stawiając pomniki

O jeden wdech przedłużyć losy marne

Chcecie, lecz śmierci nie miną was wnyki!

 

I was czasu wicher wszystek omiecie,

Dusze, jakby noce zimne i czarne,

Znikając, jak ogon znika komecie…

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Notopech godzinę temu

    Ło! Panie/Pani -:)
    Nie wiem, do czego to zaliczyć?
    Czuję sonet, mandrygał i jednocześnie coś z ballat, przez rozmieszczenie średniówki w różnych miejscach.
    Ale!
    "Konstelacje w bezradności kajdanach" — tu coś moim zdaniem nie gra -:)

    Pozdro

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania