Ciasteczko z wróżbą (prolog)
Dawno temu gdy światem żądziły siły pierwotne pewien czarnoksiężnik zakopał głęboko pod ziemią skrzynię pełną przeklętych ciastek. Dóżo później znalazł je pewien zły przedsiębiorca handlowy który myślał, że jest w niej fortuna. Jak się później okazało były to te przeklęte ciastka. Zygfryd (bo tak miał na imię przedsiębiorca) chciał poznać na nie przepis więc wrzucił je do specjalnej maszyny. Gdy wyprodukował kilkanaście ton tych ciastek i napisał na nich ferelne wróżby wysłał je w świat.
Komentarze (5)
To jest moje pierwsze opowiadanie więc proszę o wyrozumiałość :)
Będę śledzić kolejne części, bo wydaje mi się że to opowiadanie będzie ciekawe.
"Dawno temu(,) gdy światem żądziły(rządziły) siły pierwotne(,) pewien czarnoksiężnik zakopał głęboko pod ziemią skrzynię pełną przeklętych ciastek. Dóżo(dużo) później znalazł je pewien zły przedsiębiorca handlowy(,) który myślał, że jest w niej fortuna. Jak się później(bez słowa później, bo wychodzi ci powtórzenie) okazało(,) były to te przeklęte ciastka. Zygfryd (bo tak miał na imię przedsiębiorca) chciał poznać na nie przepis(,) więc wrzucił je do specjalnej maszyny. Gdy wyprodukował kilkanaście ton tych ciastek i napisał na nich ferelne wróżby(,) wysłał je w świat."
Jak na tak małą ilość tekstu, to bardzo dużo błędów, w tym dwa rażące ortograficzne. Jak na prolog, to jest strasznie krótki i nie zachęca do dalszego czytania... Zostawiam 2 ze względu na błędy.
Fajne zostawiam 5
Troche sie zgodze tutaj z ElenaWest, choc nie odcheca to od czytania. Pozdrawiam, 4
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania