cicho
usiądź ze mną na chmurze nad miastem
pod nami deszcz
przemoczone ulice zawijają swoje ramiona
palcami bębnią o dachy kamienic
niebo rozpina nad nami słoneczny parasol
kiedy mówisz mi te parę słów
uszytych na moją miarę
tu w górze
wiatr zatańczy z moją sukienką
kiedy pozwolimy dłoniom napisać
na skórze imiona
bezbronni
bezdomni
Komentarze (10)
Folguj z tym symptomem oczyszczenia. Deszczom z powodu zaniczyszczania atmosfery padać się nie chce, a kiedy już, to poświęcają się aby myślącym przypominać jakimi brudasami są w brudnej atmosferze.
Mi chodzi o duchowe oczyszczenie😉
To tylko woda święcona, a ta nie spada, chyba że wylewana przez proboszcza na kowidowy Wrocław z awionetki.
Wedle Jana najskuteczniejszym oczyszczeniem ducha i ciała będzie sfajczenie wszystkich i wszystkiego w chrystusowej paruzji.
Spoko, potem wszystkich przywróci do stanu😀, tak rozłożonych czy spalonych żywcem u progu sądu.
Bóg deszczom nie ufa. Spróbuj lać przez filtr z misternie tkanych pajęczyn, wiatrem niesionych pod chmurami.
Co Ty dziś taki uduchowiony jesteś 🤭
Jest dobrze. Ale pewne wersy są do usunięcia. Niepotrzebnie wstawiasz własne tłumaczenia. Na przykład symptom oczyszczenia. To rola deszczu i można wyczuć. Poza tym brzmi nieładnie. Symptom? Czasami nadmiar słów zaburza przestrzeń. Ulice zwijają ramiona? Ech...
Próby animizacji w poezji są mi bliskie. Ulice mogą zwijać ramiona. I znów brzmi to dziwnie. Kilka poprawek i naprawdę dałam 5 bo coś poczułam coś prawdziwego:)
Dzięki😉pewnie jeszcze pozmieniam …
Co do tych ulic takich pozwijanych pokręconych, tak mi się skojarzyło z ramionami 😉
Mnie tam się podoba. Obrazowe bardzo, plastyczne.
Dzięki😉
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania