Cichy gość

Melancholia przyszła usiąść ze mną,

Cichy gość, z oczami jak deszcz,

Żadnych słów nie wypowiedziała, po prostu pozwoliła mi być,

Jednak wypełniła moją klatkę piersiową delikatnym bólem.

Nie nosiła koloru, nie rzucała cienia,

Ale przyćmiła całe światło, które znałem.

Jej cisza głośniejsza niż ostrze,

Jej oddech, wiatr, który powoli rósł.

Pokazała mi drzewa, które straciły zieleń,

I rzeki zawijające się w wątpliwościach,

Świat nie surowy, ale pomiędzy-

Gdzie radość kiedyś kwitła, teraz migocze.

Jednak w jej spojrzeniu płonęła prawda:

Że smutek też ma świętą wagę.

Nie każdy ból rodzi się z prawdy,

Nie każda łza jest oznaką nienawiści.

Bo w bezruchu słyszałem

Szum gwiazd, puls czasu-

Szeptaną prawdę tak jasną, tak bliską,

Że smutek śpiewa we własnym rymie.

Więc niech zostanie, ta łagodna zjawa,

Nie jak złodziej, lecz przechodzący przyjaciel-

Muza zmierzchu, nić wiary,

Której obecność uczy serca naprawiać.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania