Cidery Citadel (Cydrowa Cytadela)
Życie przychodzi, życie odchodzi w mroku
Nikczemnicy kreślą na kartach przeszłości własne kłamstwa.
Mają swoje możliwości, procedury w amoku,
Armię cieni, co prawdę w przepaść przechodzi.
Fakty giną w ich palcach – kręcą, zmieniają, prostotę w labirynt pokrętny wciągają.
Liczby złowrogie dyndają jak marionetki na sznurkach,
Milczenie staje się ich najwierniejszym sprzymierzeńcem.
System ich chroni – sylikonowy kolos, w którym hipokryzja rodzi się co noc.
Kanalie – niewidoczne, lecz wszechobecne, przepisują wydarzenia nocną porą.
Kasują niekompetentnych jednym kliknięciem, podczas gdy hipokryzję tulą do piersi niczym ukochanego bękarta.
Prawo łamią z uśmiechem na ustach, kreatywność duszą w zarodku – piasek, tylko piasek zostaje po marzeniach.
Przywódcę gonią ślepo przez korytarze władzy, pliki wymieniają w bezsennej gorączce – dokument za dokument, kłamstwo za kłamstwo.
Heban w wyżarty betonie
Czerwień w barwach spódnicy
Ryba na haku długim wijąca
Usta w popiele już nie wymówią prawdy
Symbole ich świata to więzienie i degradacja
Kres tego co żywe i prawdziwe
Rozkład tego co boskie i piękne
Początek tego co szare i wypaczone
Cytadela z cydru wzniesiona – dla nich schronienie przed gniewem sprawiedliwych,
Dla nich grób, w którym pogrzebią własne sumienia,
Dla nich sąd, który kiedyś ich osądzi.
Dla nich moralność jak ofiara w bagażniku
Jak anatomia ich zbrodni, wysokich i codziennych
Jak herezją którą głoszą pod płaszczem niedzielnych
Cytadela jest ich schronieniem, cytadela jest ich więzieniem, cytadela jest ich przeznaczeniem.
Cytadela cydrowa, kwaśna i cierpka jak prawda o wadliwym systemie
Popiołem jestem w ich cytadeli z cydru zbudowanych fundamentach
Ale ogień i popiół pamięta, proch swoje przeznaczenie pamięta.
Więc mówisz, że chcesz mnie oszukać? Więc wierzysz, że będę odgrywać role wiecznie?
Moja cytadela z prochów się ostaje – nie z kamienia, lecz z pamięci. Nie z kamienia, lecz z prawdy.
Zdrada bywa haniebna, a ci, którzy podążali za zgubną instrukcją, odkryją wreszcie swoją potęgę
Słowa rozpadają się jak ich imperium, litery gubią sens jak ich obietnice, zostaje tylko echo – puste, głuche, martwe.
Cytadela z cydru runie, upadnie. I nic po niej nie zostanie.
Komentarze (3)
Tekst twój jest wstrząsający .Nigdy w życiu nie zrobiłam nikomu krzywdy ,nigdy w życiu nie dopuściłam się żadnego przestępstwa.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania