ciemno choć w pysk daj
dogasa ostatnia z latarni
wraz z kurwą kolejną,
więc noc
kaleka harata kolana,
łokcie zdziera o jeszcze
i w wiersz mi bełkocze
krew z mlekiem, za razem
raz
pierwszy.
dogasa ostatnia z latarni
wraz z kurwą kolejną,
więc noc
kaleka harata kolana,
łokcie zdziera o jeszcze
i w wiersz mi bełkocze
krew z mlekiem, za razem
raz
pierwszy.
Komentarze (31)
No nie powiem, odważny jakby... a tak serio to wbiło mnie w fotel xD
Pasowałoby się zagłębić, ale jakoś nie mogę... chyba prześpię się z tym, może jutro coś mądrego nawiedzi moją głowę...
Jak się zagłębić to wcale nie taki odważny, a i (tak mi się przynajmniej) nie takim jakim się narzuca...
A co się narzuca to wiem, widzę xD
Może w złą porę wstawiony, bo i ja go teraz składnię nie potłumaczę, jedynie potłukę o niego jeszcze bardziej, tak więc... do jutra, dobrej nocy :)
Wszedł, peel, w noc ciemną jak jasna cholera, latarnia ledwo ciepła, światła tyle co nic, więc sypie ''kurwami'', bo zaliczył chodnik, poździerał kolana i łokcie... a że to pierwszy raz więc krew z mlekiem... może był pijany, też pierwszy raz... jakoś tak to widzę
I jak?
Grafomanka
Nie pytaj mnie "i jak?", bo co ja mogę? XD
Napisać, że nie tak, że dla mnie to wiersz o tym jak ciemność mnie w wiersz wpisuje? Jak się mi w wiersz?
No piszę. No tak jest. I nic to nie zmienia xD
Nie chcę by ktokolwiek musiał poczuwać się do tego by widzieć go takim jakim ja go widzę...
Uważam, że najprawdziwsze jest to jakim ten wiersz się czyta. Moje chcenie żeby był czymś więcej nie jest niczym ponad chceniem. I to, tym razem, takim które nie pykło.
Roma, no widzisz, tutaj nie za bardzo widać, że ''ciemność peela w wiersz wpisuje'', za to można pójść w tak dzikie strony... że śmiech na sali.
Może ta ''kurwa'' namieszała, ja szukałam dla niej innego odniesienia niż latarniane...
Grafomanka wiem, widzę.
No cóż, nie zostaje mi nic innego jak pogodzić się z tym, że ten wiersz będzie miał i taki odbiór.
Usuwać nie będę, a zmienić musiałabym zbyt dużo...
Także biorę odpowiedzialność i doceniam to co napisałaś. Dzięki.
Roma, no coś Ty, może ja nie umiałam odczytać, przecież nie zawsze potrafię...
Grafomanka wiesz, gdybym sama nie widziała tego, że ten tekst nie jest tak czytelny jakbym chciała, to może i w ten sposób bym go broniła...
Sobie wymagałam i wymagałam od czytelnika i trochę zapomniałam o tym, że od siebie też by wypadało. I, że nie zawsze będzie tak, że ludziom i tak się spodoba, bo przecież ja niby piszę spoko wiersze, więc ten też pewnie taki jest xD i pewnie wcale tak być nie powinno...
Żyby nie było:
jak ja go czytam to mi się podoba,
jak ktoś go czyta i rozumie go jak ja to super,
jak ktoś inaczej ale nadal mu się podoba to również świetnie.
Jak komuś się nie podoba to co czyta - rozumiem,
jeśli ktoś czyta raz i nie rozumie, i nie chce się nad tym dłużej głowić, dopowiadać i doszukiwać się sensu - jak najbardziej rozumiem,
a jeśli ktoś mimo wszystko nadal próbuje i nie skreśla wiersza, tylko o nim rozmawia, i dopuszcza do siebie różne z możliwości - to oprócz tego, że rozumiem to jeszcze doceniam.
Cielesność i... Początek. Jakby rana powoływała wiersz do życia.
I wtedy pierwszej słowo, które pada... Słowo mleczne?
JagVetInte mleczne, u mnie zawsze mleczne, bo zawsze nowym znaczeniem, chceniem, prośbą, czymkolwiek.
Dzięki za to co widzisz.
Roma poprawka:
I wtedy pierwsze słowo, które wypada... Słowo mleczne?
Mała a wielka różnica.
Bo patrzysz na nie na nowo, za każdym razem. I to widać.
JagVetInte tak, zdecydowanie.
chciałabym móc powiedzieć, że tutaj też poprawka: "bo patrzę nim ono" :)
Lubię ten komentarz i raz jeszcze: dzięki :)
Roma nim padnie. Wy, padnie. I ładnie.
Zaradnie.
JagVetInte o i jak porymowane.
To czekam, że napiszesz jutro wiersz,
nie zawiedź xd
Roma jutro to ja spiszę mięso i temperatury lodówek, chłodni i mroźni xD
JagVetInte
"salmonelka"
(na plusie dwa
dzieścia na minus)
jak ktoś popierdoli, się jebnie
celsjuszem, o gram -
ujemny niewirus
sięgnie
konsekwentnie xD
No to lepiej nie :) branoc.
*"salmonellka"
Roma taaa...
To HACCP zbiera żniwo,
ten takwirus
z kartki na lodówce
bo nim Salmonella wstanie,
on już ci wpisze
notkę na kaziku xD
Idź lulać, idź. A jutro... Coś tam xD
Hm... zarazem pierwszy raz z ostatnią kurwą w dogasajacym świetle latarni.
Tak to widzisz? Ej, nie... :)
Roma Ja tylko fantazjuję.
Lotos aaaa xD
no to miłego :)
Przeczytałam wiersz i komenty. Myślę że rozpiętość interpretacyjna przy tym tekście to otwarty ocean... Bo przy tak mocnym oparciu o niedopowiedzenie wszystko zależy od skojarzeń do pojedynczych słów.
Sama mam taką kulę skojarzeniową — bez historii, raczej klimat, kolorystykę. Można z tego utkać sporo bardzo różnych scenariuszy (z których żaden nie będzie blisko odautorskiej wizji :D).
Tekst startuje ciemnością totalną. Może ta ciemność to tylko czerń nocy, choć u mnie zagrało zgaszeniem nadziei, jakichś oczekiwań. Czuję tu bezruch, przymusowe zawieszenie.
Kaleka... To może być jakiś punkt pejzażowy, może być sam wiersz, a może być sam PL. Może to ktoś kto próbuje robić coś wysiłkiem niewspółmiernym do możliwości... harata kolana, stara się swoim kosztem (jeszcze i jeszcze) a może tymczasem powinien ustać w wysiłku. Poddać się ciszy i ciemności, albo przeciwnie — krzyknąć (a nie bełkotać w wiersz, psuć tę klarowność ciemności).
Wszystkie skojarzenia jakie mam z tym wierszem zaczęły się od słów krew i mleko, bo dla mnie to zawsze oznacza poświęcenie — widzę matkę karmiąca do skrwawienia sutków...(nic nie poradzę).
Na tym skojarzeniu wyświetliłam inne i to przez nie widzę klamrę tytułu i ostatnich słów
ciemno — choć w pysk daj pierwszy
Więc przerwij to, uderz pierwszy... (za razem raz)
Zdaję sobie sprawę, że interpretacja grubymi nićmi szyta, ale nie mogłam odmówić sobie tej przyjemności.
Nie wiem jak to jest, że niektóre wiersze są dla mnie niezrozumiałe i zarazem niezapraszające, a niektóre wręcz przeciwnie, wciągają, nawet jeśli zostawione ślady są mocno niepewne.
Mimo że grzebało mi się bardzo przyjemnie, to jednak myślę że przydałby się tu jakiś mocniej osadzony drogowskaz (by pływać w jeziorze a nie oceanie :D)
Muszę najpierw wyjaśnić moje podejście do tytułu... gdzieś znalazłam to, że taki zwrot oznacza skrajną ciemność, coś jak "ciemno, choć oko wykol".
I oznacza on dla mnie coś więcej niż ciemność ograniczoną do braku światła. Coś co sprawia, że mimo wszystkiego wszystko staje się beznamiętne.
Dalej chyba niepotrzebnie nawiązałam do "kurwy"...
to mi się po prostu nasunęło, skojarzyło z tym jak często słyszałam, że gdy gaśnie latarnia to gdzieś jakaś kurwa umiera. I, że jest to dla mnie jakieś takie bezwzględnie nieczułe, puste, no to się wpasowało.
Teraz widzę, że bardziej to wszystko zaburzyło, ale na moment pisania wiersza wydawało się odpowiednie.
Dalej: "więc noc
kaleka harata kolana,"
Dla mnie to ona, ta noc. I stąd wszystko co dalej...
Wiersz, w nim mleko i krew (dla mnie to zawsze, choć kolejny raz, raz pierwszy).
Nie wiem czy Ty to widzisz, czy jeszcze bardziej tym gadaniem nie pogmatwalam tego wszystkiego, ale ja widzę i czuję, że widzimy to jednak podobnie.
Uwielbiam takie komentarze jak Twój. Dziękuję.
I biorę do siebie to co napisałaś, blisko.
Jestem pewna, że to mi pomoże w pisaniu.
Roma
Początek zobaczyłam dokładnie z Twoją intencją. I przy kurwie wyczułam, że to bardziej zawirowanie słowne bez gwoździa znaczeniowego. Potem poszłam swoją drogą i moimi uwarunkowaniami skojarzeniowymi (krew i mleko, mmmm :D). Ale faktycznie zarys, klimat, jakiś ogólny kierunek dość podobny.
Moje słowa o drogowskazach itp, nie były krytyką. Raczej subiektywną notką o tym co lubię w wierszach. Nie uważam, że to prawda objawiona. Poza tym... Jak sama piszę, to frazy wydają mi się niemal dosłowne, a potem okazuje się, że tylko w mojej głowie tak wyglądały... Po prostu każdy ma swój pryzmat.
Zastanawiałam się co przyciąga w Twoim pisaniu, co zachęca do rozkminy. I myślę, że to kwestia odczucia, że nie chodzisz tylko po płyciznach. Zapuszczasz się głębiej i nie są to super wygodne do pływania miejsca. Czuje się, że ponosisz jakieś ryzyko. Piszesz efektownie, ale nie próbujesz przy procesie twórczym projektować odbioru tekstu. Jest w tym jakaś twórcza uczciwość.
Tjeri wiem, że nie były krytyką, a przy tym bardzo dobrze mi się je czytało. To Twoje spojrzenie, który tylko dodaje wartości... i za to dziękuję.
Co do tego co napisałaś dalej, to bardzo dużo to dla mnie znaczy. I nie wiem co napisać więcej :)
Wszystkiego dobrego i raz jeszcze dziękuję.
Hej, Roma.
Twój wiersz skojarzył mi się z tym:
https://www.youtube.com/watch?v=eltzoronEgk
____________________________
Mój koment:
Myślę cały czas o tym wzmacniaczu emocjonalnym oraz jego wyzwoleniu.
"kaleka harata kolana, (...)" — tutaj się uśmiechnąłem, bo mam skojarzenia z japońskim językiem bez kanji -:)
Całość w porzo (mroczna, surowa)
Pozdro
wyczuwam tu świadomy wybuch
Pasuje idealnie, sobie Ci ją skradnę na koniec dzisiaj...
I będzie bardzo moja i bardzo dla mnie :)
Kurde, no brzmi to jak brzmi i teraz od tego nie ucieknę, i też się pouśmiecham xD
Jak już pisałam... jeśli się podoba, to świetnie i jeśli, a chyba tak, widzimy podobnie - to tym lepiej.
Dziękuję :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania