Ciemnobeżowy Dom o Niebieskich Oknach i Drzwiach

"Ciemnobeżowy Dom o Niebieskich Oknach i Drzwiach"

 

gatunek: sny/fantastyka/czas wolny

 

Nieco Pozytywniejszy Wszechświat. Lata dziewięćdziesiąte dwudziestego wieku.

 

Jednego raczej ciepłego i dosyć słonecznego dnia, około godziny dziesiątej rano, sześcioro trzydziestoletnich ludzi wprowadziło się do swojego nowego domu. To była ich druga albo trzecia wspólna przeprowadzka. Ta grupa przyjaźniących się osób składała się z trzech współlokatorów i z trzech współlokatorek.

 

— Przeprowadzka w ekspresowo szybkim tempie? Dziwny motyw — stwierdzili wszyscy razem.

— Wasz występ został zainspirowany kilkoma spośród moich snów, a w snach przecież wiele różnych scenariuszy może się wydarzyć — odpowiedział im tajemniczy głos, który dobiegał nie wiadomo skąd.

 

Jeśli chodzi o dom, to był on parterowy, wolnostojący, jednorodzinny, średnich rozmiarów. Znajdował się on na przedmieściach miasta leżącego u wybrzeży subtropikalnej, oceanicznej zatoki, a zamieszkiwanego przez sto kilkadziesiąt tysięcy osób. Od zewnątrz był pomalowany na kolor ciemnobeżowy oraz miał niebieskie okna i drzwi. Znajdował się na środku przestronnego, tajemniczego ogrodu, otoczonego murem, miejscami porośniętym winoroślą oraz winobluszczem.

 

W środku dnia, sześcioro ludzi rozmawiało ze sobą, stojąc w kręgu w środkowej części salonu i od czasu do czasu śmiejąc się. Po upływie kilku minut, jeden z mężczyzn poszedł do kuchni. Nagle, jego oczy zaczęły świecić się, zmieniając swój kolor na złoty. Mocą swojego umysłu, zmienił kolor szafek z kremowo-pomarańczowego na brązowo-jasnonugatowy.

 

— Ten sen się nieźle zapowiada. Kto wie, co jeszcze można tu zrobić — powiedział człowiek, po czym wrócił do salonu, a wtedy spojrzał w lustro, które okazało się niezwykłym portalem czasoprzestrzennym, prowadzącym do luksusowego pokoju, połączonego z czterema tajemniczymi pomieszczeniami poprzez eleganckie wrota.

— Chodźmy zobaczyć, jakie tajemnice skrywa ogród. Może zaczarowaną łąkę, albo pole z portalem umożliwiającym natychmiastowe, dalekie podróże na inne planety? Kto wie? Pójdźmy i sprawdźmy — zaproponowała jedna z kobiet, a wtedy wszyscy razem poszli do subtropikalnego ogrodu, który znajdował się za budynkiem.

— Dzisiaj jeszcze nie wejdę do Tajemniczego Lustroświata, ale jednego dnia w końcu tam pójdę — powiedział mężczyzna, podążając za resztą grupy, idącej w kierunku tylnych drzwi wyjściowych.

 

Wszyscy znaleźli się na dworze, a wtedy stanęli w kręgu obok fontanny, na pograniczu tarasu i trawnika, po czym zaczęli rozmawiać i śmiać się. Nagle, niespodziewanie, nadciągnęła wietrzna noc, a na niebie zjawiły się cztery księżyce oraz dziewięć chmur, świecących tak bardzo intensywnie oraz kolorowo, jak światła dyskotekowe. Z nieboskłonu spadł deszcz jesiennych liści i garść gwiazdek, które były barwy raz złotej, a raz srebrnej. Z wnętrza domu, przez okna, zaczęło wydobywać się przyjemne, żółto-zielone światło, a także muzyka symfoniczna. Najpierw wolniejsza oraz relaksująca. Jednak wkrótce zmieniła ona ton na nieco szybszy, zabawniejszy, oraz bardziej przebojowy. Za otaczającym ogród murem, przemknęły trzy wielkie, tajemnicze zwierzaki w kształcie tuby, wydobywające z siebie dźwięki orkiestry dętej, a pochodzące z ponadczasowej, magiczno-bajeczno-fantazyjnej czasoprzestrzeni.

 

— A co to są za chaos i dziwność, które rozszalały się tu wszędzie wokół? — spytała cała grupka jednocześnie.

— Jesteście w śnie. Możecie robić co chcecie — odpowiedział tajemniczy głos, dobiegający z wnętrza budynku.

— No to ja chcę wsiąść do fruwającego autobusu, wyposażonego w skrzydła pterozaura, a ciągniętego przez osiem wielkich dinozaurów, mających na swych grzbietach muszle w kształcie dyń tak duże, że te stwory mogłyby się w nich natychmiast bez problemu schować, gdyby chciały — odpowiedziała jedna z kobiet, a wtedy jej marzenie senne się spełniło i już wkrótce sześcioro przyjaciół znalazło się we wnętrzu zabawnego, fantastycznego pojazdu, na którym widniał napis: "Dyniozaurowy Pterobus".

 

Obiekt uniósł się nad domem, po czym szybko pofrunął w stronę tkwiących w sklepieniu nieba, otwartych, świecących wrót, nad którymi widniał świecący, ułożony z barwnych gwiazd napis: "Powrót do jakby zwyklejszego świata"...

 

Koniec.

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania