Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
Ciemność
W lesie była silna ulewa. Nagle obudził mnie krzyk przestraszonej córeczki. Karolinkę zaniepokoiła szalejąca burza. Na nieszczęście wybił nam prąd. Wziąłem latarkę i udałem się do sypialni dziewczynki. Ośmiolatka płakała. Bała się sama w ciemnym pokoju, a jej lampka stojąca przy łóżku właśnie się przepaliła. Pocałowałem córeczkę w małe czółko i mocno przytuliłem.
Prosiłem dziecko, żeby się nie bało, ponieważ w jej pokoju nie ma potworów jak wampiry czy duchy. Jednak dziewczynka bardzo się bała. Jej serce biło jak szalone. Ponadto Karolinkę bolała głowa i drżały jej ręce. Spytałem ją kogo się boi. Płacząca córeczka odpowiedziała z przerażeniem w oczach, że „…bo nas jest wielu”. Zdziwiłem się. Postanowiłem nie drążyć tematu. Powiedziałem Karolince, że muszę wyjść naprawić bezpieczniki i znowu przywrócić światło w całej chatce.
- Karolinko, poczekaj na mnie. Zabiorę ze sobą latarkę, ale zaraz wrócę i zobaczysz, że nic ci nie zagraża. To tylko dziecięcy strach przed ciemnością. Trzymaj się mój skarbie. Tatuś bardzo cię kocha.
Następnie udałem się po drewnianych schodkach na parter i skierowałem się do piwnicy. Dziwne! Pomieszczenie było otwarte, ale byłem pewny, że na noc zamknąłem je na klucz. Natomiast wspomnianego klucza nie było w dziurce na klucze. Po raz pierwszy od samobójczej śmierci żony, która cierpiała na schizofrenię, poczułem silny niepokój i strach. Wszedłem do piwnicy i miałem wrażenie, że ktoś przez okno na mnie patrzy i śledzi każdy mój ruch. Nikogo na dworze nie widziałem.
Jednak okno było lekko otwarte jakby ktoś przez nie przeszedł i dostał się do wnętrza chatki. Poczułem chłód. Wyczułem, że ktoś stoi za mną. Gwałtownie się odwróciłem, by stawić opór napastnikowi. Wtedy zobaczyłem z przerażeniem w oczach stojącą przede mną córeczkę. Karolinka płakała, ale z jej oczu nie leciały łzy, tylko krople krwi.
Na chwilę zamknąłem oczy nie wierząc co widzę. Gdy je szybko otworzyłem mojej Karolinki nie było w ciemnej piwnicy. To był zły zwiastun. Stwierdziłem, że jestem zmęczony i niepotrzebnie lękliwy. Pora na naprawienie bezpieczników. Sprawa był prosta, bo jestem monterem kablówki oraz elektrykiem. Wiedziałem co mam zrobić, by przywrócić zasilanie.
Poświeciłem latarką na skrzynkę z bezpiecznikami i po kilku obrotach śrubokrętem poradziłem sobie z problemem. W piwnicy jak i w pozostałych pomieszczeniach zapaliło się światło. Postanowiłem wrócić do sypialni córeczki i sprawdzić jak się czuje. Gdy przypomniałem sobie jak ośmiolatka nawiedziła mnie krwawiąca w piwnicy zrozumiałem, że bardzo kocham Karolinkę i zawiodłem ją, gdy Patrycja powiesiła się na drzewie w lesie.
Widocznie żona postanowiła przyjmować większe ilości Klozapolu i nie słuchała rad psychiatry. Zaczęła brać leki psychotropowe w ogromnych ilościach i popijała je wódką. Mogłem coś z tym zrobić. Jakoś pomóc żonie. Po jej tragicznej śmierci nasza córka zamknęła się w sobie. Wpadła w silną nyktofobię. Karolinka bardzo mało mówiła od samobójstwa matki. Lubiła rysować wszystko co ją interesowało kredkami na bloku rysunkowym. W końcu wróciłem zadowolony i zobaczyłem jak dziecko rysuje kredkami na podłodze rysunki. Postanowiłem z ciekowości zobaczyć co narysowała.
- Co narysowałaś? – spytałem się.
- Tatusiu, narysowałam las i dużo drzew. Na każdej gałęzi wisi moja mama.
W tym momencie przeraziłem się tak samo, gdy stwierdziłem, że drzwi do piwnicy są otwarte i widziałem w niej zmorę córeczki. Spanikowałem. Zacząłem szybko przeglądać wszystkie rysunki. Na każdym była narysowana powieszona Patrycja.
- Dlaczego to narysowałaś?
- Tak kazali mi oni. Ci sami co weszli przez okno i drzwi od piwnicy. Następnie przyszli do mojego pokoju i patrzyli na mnie. Było ich wielu…
- O kim ty mówisz?! Jacy oni?!
- Tato, już ci powiedziałam wcześniej. Mówili do mnie „…bo nas jest wielu”. Słyszałam ich wiele razy w głowie. Mamusia również ich słuchała, ale wszyscy uważali ją za wariatkę. Uważaj! Oni są źli i niebezpieczni…
Nagle straciłem przytomność jakby ktoś mnie ogłuszył. Obudziłem się przywiązany do łóżka. Był to szpital psychiatryczny. W pewnym momencie do środka sali, w której byłem uwięziony wszedł doktor wraz z dwoma dużymi i umięśnionymi sanitariuszami.
- Panie Michale, policja znalazła pana nieprzytomnego w chatce leśnej w sypialni Karolinki. Niestety dziewczynka zniknęła, ale jej ciała do tej pory nie odnaleziono. Śledczy podejrzewają, że zakopał pan ciało zamordowanej Karolinki gdzieś w lesie. To jeszcze nie wszystko. Na ścianach sypialni córeczki znaleziono pewien napis wielokrotnie zapisany krwią pana dziecka. Technicy policzyli, że został zapisany, aż 666 razy.
- Jaki napis? Jakie 666? Nie wiem o czym pan do mnie mówi! Proszę mnie rozwiązać! – krzyknąłem.
- Nie kojarzy pan tego? Widocznie tak działają leki uspokajające albo to objaw pana paranoi. Na pewno nie wie pan jaki to był napis?
- Nie! Nie! Nie!
W tym momencie psychiatra pokazał mi zdjęcie z miejsca gdzie podobno zabiłem Karolinkę. Przeczytałem na głos ten napis. Brzmiał jak złe zaklęcie albo klątwa!
- „Zabijemy was wszystkich! Na imię mi Legion, bo nas jest wielu...” – tak napisano krwią na ścianach sypialni.
- Panie Michale, musi pan pozostać u nas na dłużej… - powiedział mi psychiatra.
Komentarze (5)
Historia jest mocna i wstrząsająca. Zatrzymuje. Ale wydaje mi się, że warto językowo popracować nad początkiem, bo te krótkie zdania oznajmujące są mało atrakcyjne i trochę zniechęcają.
Domi123 - Bardzo się starałem, żeby utwór wstrząsnął Czytelnikiem 😉
Vampire_Fangs : klasycznie zwyzajebiszczona Historia. 😎 Rzecz jasna: " kropkę masz o kupę bakterii nieadekwatną, oraz przecinek posiada niekorzystnĘ pochyleniĘ... ", pomijając jednak takowĘ heretycznĘ dygresjĘ: poprostu... klimat historii: uniemożliwia podejmowanie bredni. 😌 Zwyczajnie: jestem pod wrażeniem. 😎😌
😉😉😉
Ech, bijąca po oczach ekspozycja, np. "Po raz pierwszy od samobójczej śmierci żony, która cierpiała na schizofrenię, poczułem silny niepokój i strach." - Normalnie byłoby po prostu "Po raz pierwszy od śmierci żony poczułem silny niepokój i strach." Tutaj brzmi, jakbyś na siłę chciał ujawnić jak najwięcej informacji. Co więcej, mnie zaskakuje, dlaczego po raz pierwszy od śmierci żony to poczuł. Może lepiej byłoby "Ostatni raz taki niepokój czułem w noc, w którą powiesiła się moja żona"?
W tekście w paru miejscach brakuje przecinków, np. "Spytałem ją, kogo się boi."
"W piwnicy jak i w pozostałych pomieszczeniach zapaliło się światło." - pisałem to już przy okazji innych tekstów, ale czasem konstruujesz niepotrzebnie przedłużane zdania. Nie prościej "W całym domu zapaliło się światło"? Jeśli chcesz podkreślić, że w piwnicy zrobiło się jasno, to można dać drugie zdanie (a najlepiej jeszcze przed tym) typu: "Zamrugałem parę razy oślepiony nagłą jasnością" czy coś w ten deseń.
"Sprawa był prosta, bo jestem monterem kablówki oraz elektrykiem." - kolejny przykład niepotrzebnej ekspozycji. "Dla mnie, doświadczonego elektryka, sprawa była prosta", może coś takiego działałoby lepiej.
"Mogłem coś z tym zrobić. Jakoś pomóc żonie." - zrobiłbym z tego jedno zdanie, a potem nowy akapit, bo następuje drobna zmiana tematu.
Zakończenie - z całym szacunkiem, słabe. Bo "Niestety dziewczynka zniknęła, ale jej ciała do tej pory nie odnaleziono." - no to zniknęła, czy została zabita? Ja wiem, że potem ilość krwi może wskazywać na jej śmierć, ale to brzmi bardzo niezręcznie. Zniknięcie nie równa się śmierci, a tutaj tak to zostaje potraktowane. Co więcej, tu już moje zawodowe czepianie się, ale nie tak wyglądają działania z podejrzanymi z chorobą psychiczną. Status bohatera jest zatem trochę niejasny.
Ogólnie, widzę, że dużo i często publikujesz, ale naprawdę zalecałbym bardziej stawiać na jakość. Czytać przed publikacją, sprawdzać komentarze pod starszymi opowiadaniami i poprawiać je. Z całym szacunkiem, ale mam wrażenie, że nie wyciągasz wniosków i styl się nie poprawia, a szkoda. Oczywiście, nie musisz brać sobie tego do serca - jestem tylko mało istotnym komentatorem.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania