Cień

Czasy covidowe cieniem rzuciły się na moją codzienność.

Nie zapomnę, jak elektroniczne powiadomienia o lockdownie uruchamiały we mnie natychmiastowe działanie. Logowałam się na IKP i kiedy system wzywał mnie na 5:00 rano do punktu pobrań wymazu na kolejny dzień, od razu jechałam pod wskazany adres. Byle nie tracić czasu.

Lubiłam pracować, ale z racji chemioterapii bliskiej mi osoby chyba z pięć razy musiałam ratować się szybszym rozwiązaniem. I właśnie wtedy z pomocą przyszedł Boss.

Jego krótkie: „Lumi Załatw skierowanie z dopiskiem CITO” do dziś przypomina mi człowieka, który w tamtym czasie naprawdę uratował mi życie.

Bo wiecie… kiedy jedni dookoła śmiali się, że COVID to bujda i spisek, nam posypało się życie.

Dziś, kiedy sobie przypomnę, jak przy moim wzroście 156 cm próbowałam załadować wózek inwalidzki do bagażnika, jak prosiłam przypadkowych przechodniów o pomoc w zaparkowaniu i wyciągnięciu tego „ustrojstwa”, jak pchałam je jedną ręką, a w drugiej trzymałam walizkę, żeby w oddalonym o prawie 100 km województwie doczekać się otwarcia drzwi placówki medycznej…

To była prawdziwa przeprawa.

Przed każdą chemioterapią obowiązywał test wojewódzki — ten „dłuższy”. Dwa razy w tygodniu, żeby dwa razy podać cudowny cytostatyk. A kiedy próbka uległa uszkodzeniu, nagle można było zrobić ten 15-minutowy.

I gdzie tu logika?

Dlatego kiedy CITO było już w moich rękach, Boss zabrał je ode mnie. Przyjechał specjalnie i zawiózł do przychodni rehabilitacyjnej oddalonej o 30 km.

I tym sposobem, po roku niechodzenia, moja mama stanęła na własnych nogach.

Kiedyś zapytałam Bossa:

„Dlaczego mi pomagasz?”

Odpowiedział krótko:

„Bo lubię Ci pomagać.”

I chyba właśnie dlatego to pamiętam.

Bo można komuś pomóc raz — z obowiązku, z przypadku, z konieczności.

Ale kiedy ktoś mówi, że lubi Ci pomagać, a za tymi słowami idą konkretne czyny, kilometry, czas i zaangażowanie… trudno przejść obok tego obojętnie.

Mówić można co się chce. Można mieć różne zdania o tamtym czasie, o decyzjach, procedurach i wszystkim, co wtedy działo się wokół nas.

Ale jedno wiem na pewno:

Boss zostanie w moim sercu na zawsze. ❤️

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania