Cienie. Święca ciemność.

W ciszy nocy tańczą cienie, choć światło gdzieś się kryje. Światło ukryło się u mnie , jestem ja i moja magiczna żarówka która odbiera światło innym. Żarówka migocze, wciąga blask jak wir, zostawiając ciemność w pustym pokoju.Ktoś pomyślał czy może być i jasno i ciemno ale nie półmrok a to i to w jednym miejscu. Tak, światło i cień splatają się, tworząc świat, gdzie granice się zacierają i rodzi się nowe życie. Nowa forma życia była podobna do ludzi ale maficzniejsza piękniejsza , tylko że jest sama pustym pokoju i nie ma towarzystwa swego gatunku bo jest jedyna. Samotność jej serce splata z tęsknotą, jak melodia bez słów w bezkresnej przestrzeni. Pomyślała napiszę wiersz odetchnę ... jęk ból zgryzota ciasnota ... cholera brakuje mi rymów plote co ślina na język przyniesie...aż ściana rozpacza i kłóci z sufitem , krzesła powarjowały i w gniewie zniszczyły stolik wszystko dostało białej gorączki i ci żywi i martwi...A w tym chaosie słów i uczuć — iskra nadziei migocze, cicha, choć niepewna, jak szept przeszłości wśród burzy.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania