Cierpienie niedoświadczonej duszy
Cierpię, gdy żyję.
Odczuwam wolność, gdy umieram.
Smutny żywot dziecięcia spragnionego wolności,
do życia własnego, własną woła,
lecz umieszczony za szybą.
Mężczyzna stoi przy oknie.
Widzi deszcz spływający samotnie.
Porównanie nasuwa się samo —
tak samo jak łzy w tęsknocie za rodziną.
Wie, że wrócić nie może, gdyż tak naprawdę już nie żyje.
Widzi tylko przez okno szczęście innych na ziemi,
skropione łzami tęsknoty, woła o przydzielenie istoty.
I tak dusza odeszła bez pożegnania,
bez choćby ruszenia się z miejsca.
Musi odrodzić się, wie to doskonale,
lecz nie chce tego, bo cierpieniami usłane.
Róże leżące na podłodze kaleczą bose stopy.
Wiatr rozwiewa zbrudzone grzechem szaty.
Nie czeka go sąd, nie czeka też Bóg,
ni rajski ogród, ni marzeń świat.
Musi wracać do życia i przetrzeć stary szlak.
Nie będzie końca świata, nie będzie wyrzutów sumienia,
po prostu życie zamiera.
Dusze powracają do dawnych kapsuł
i czekają na nowy, gorszy świat.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania