cierpki sen
wyszedł nocą niby po mleko
potyka się gdzieś o kolejny próg i uderza
o ziemię
dostrzega ławkę
jest dla niego wszystkim
rozkłada nie niej tekturowe sumienie
złamany w pół liże poranione kolana
po czym układa się do śnienia
budzi się by dalej spać
chce wrócić ale się zatacza
po chwili? kołysze się trzymając się za
ręce
pomiędzy ciałami pachnącym
apteką
pod ławką zostawił wstyd
resztę emocji upchnął w kieszeniach
teraz się wysypują
wybiega z tego balu
w pustostanie czeka go zimna kołdra
zimna czarna kawa
i te same przeprosinowe plastikowe
kwiaty
patrzą się na niego wyczekująco
(taki ładny a brzydki w środku)
oczy podlewają mu łzami
Komentarze (2)
Roma↔Pomimo... to ładnie napisane. Ważne, że w ogóle sen był. To już jakiś punkt odbicia. Poza tym, coś odczuwa, coś przeżywa→zupełnie nie zobojętniał. Zatem jeszcze nie wszystko stracone.
Takie miałem pierwsze skojarzenie:)↔Pozdrawiam🙂
Dziękuję Dekaos. Masz rację, to bardzo ważne. Te Twoje skróty myślowe bardzo dobrze na mnie działają, pozdrawiam :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania