Ciężar inności, powściągliwość.

Dziś śniło mi się szkło, tyś powiedział, że to zło.

W ustach krawędź, ostry błysk,

Milczę. Przecież to nie krzyk.

 

Krew zastygła, skapie spora,

Nie będziemy mieć tu stwora.

To, co miało straszyć w nocy,

Traci ciężar w mojej mocy.

 

​Nie połykaj szkła – to nie sen, to nie koniec dnia,

Lecz początek zgagi, która mnie tu dławi.

Ta wiadomość to jest ciężar,

Monument, co w gardle stoi –

Krzyknij! Niech się cień zagoi!

 

Wypluć szkło – to nie do końca to,

Gdy wciąż w środku tli się chłód.

Taki to podły brud.

Czyżbym była winna,

bo chciałam być inna?

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania