Ciężar inności, powściągliwość.
Dziś śniło mi się szkło, tyś powiedział, że to zło.
W ustach krawędź, ostry błysk,
Milczę. Przecież to nie krzyk.
Krew zastygła, skapie spora,
Nie będziemy mieć tu stwora.
To, co miało straszyć w nocy,
Traci ciężar w mojej mocy.
Nie połykaj szkła – to nie sen, to nie koniec dnia,
Lecz początek zgagi, która mnie tu dławi.
Ta wiadomość to jest ciężar,
Monument, co w gardle stoi –
Krzyknij! Niech się cień zagoi!
Wypluć szkło – to nie do końca to,
Gdy wciąż w środku tli się chłód.
Taki to podły brud.
Czyżbym była winna,
bo chciałam być inna?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania