Cisza o świcie
Spadam, spadam w nicość.
Zatem błagam, powiedz mi coś.
Obdarz słowem, które ukoi ból.
Da krótką ulgę w cierpieniu
i przebudzi ze snu duszę
jak kropla wody zwycięża suszę.
Zaklinam, usłysz me wołanie.
Powiedz, choćby jedno zdanie
mimo, że słowa idą w nieznane.
Jak to zwykle bywa w życiu,
mogą zawieść, mogą zginąć,
lecz daj im skrzydła rozwinąć.
Podczas nocy, nabiorą mocy,
a krzyk niech niesienie się na wietrze.
Niech uniesie się w powietrze
i rozkołysze dzwon o świcie,
uwieńczając ciszą swoje życie.
Komentarze (6)
Bardzo fajny wiersz. Zdecydowanie moje klimaty, jednak najbardziej urzekły mnie dość ciekawe, nieschematyczne rymy. 5 ode mnie i przy okazji serdecznie zapraszam do lektury moich opowiadań ;)
Dzięki. Cieszę się że się podoba :) Z pewnością przeczytam coś z Twoich opowiadań, tym bardziej że proza to bardziej domena moich zainteresowań.
Smutny, ale piękny i mądry tekst...
Dziękuję za komentarz :)
Rzeczywiście, komentarze mnie tu ściągnęły, bo nie zauważyłem wcześniej. Bardzo delikatny, smutny i piękny wiersz.
Dziękuję za uznanie. Krótkie teksty piszę pod wpływem chwili dlatego często są melancholijne :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania