Jak miło być pierwszą :) Zostałam wciągnięta w tę serię i szczerze mówiąc nie zwracałam uwagi na to czy są jakieś błędy czy nie. Postać ojca znów mnie ujęła "Trzymam pana za słowo. Za wszystkie słowa." - super:)
Rozumiem, że Clarise się zgodzi tylko co dalej?
Pozdrawiam
Justyska. Nigdy bym nie pomyślała, że ojciec Clarise może tak kogoś urzec. Nie powiem, fakt, że czytasz historie nie doszukując się błędów jest dla mnie niemałym komplementem :)
Pozdrawiam serdecznie!
Dobra Kim, wygrałaś. Tym fragmentem Izaak mnie urzekł. Choć cukierkowa Clarise, krótkowzroczna Marie i uparty jak osioł Frederik mnie mocno irytują miejscami to czekam na kolejne części. Ciao!
Ananasku. Mówiłam. Przekonywałam. Bez skutku.
Widać wystarczy jedno szczere wyznanie Izeaka, by cię oczarować. Takie masz miękkie serduszko :)
Pozdrawiam!
No dobra, w końcu ta pierdoła się zgodziła. No przecież wiadomo, że Izeak będzie kochał Clarise, ja to już dawno wyczailem. :)
Pustynie masz w pamięci( telefon to pedał )
Pozdrawiam :)
Maurycku. Dziękuję za piątunię i komentarz. Nie zdradzę, czy będzie kochał, czy też nie, ale mogę z czystym sumieniem zapowiedzieć, że nudno nie będzie. Pozdrawiam :)
Zatem przybyłam:
"— Marie. Wychodzę." - kropka pośrodku plus wskok do czasu teraźniejszego to celowy zabieg?
"— Lecz to nie magowie nam grożą, a szlachta." - słuszna uwaga. Czyżby ojciec Clarise przejrzał w końcu na oczy?
"— Trzymam pana za słowo. Za wszystkie słowa." - piękne :)
Ołłł jeeee :) Cóż za mężczyzna z tego Mistrza :) Zakochanam po uszy ;))))))
Pozdrowionka Kim :) Idę spać rozmarzona hehe ;))
Agu. Dzięki za wizytę, zawsze miło.
Tak, zabieg był celowy. Przeskok z opisu do dialogu, trochę na głęboką wodę, ale tak akurat podpasowało. Mag widzę nie przestał rzucać na ciebie swych uroków. Dobrze, dobrze :)
Opowiedz mi później co takiego 'rozmarzonego' ci się śniło, haha :D
Pozdrawiam!
" Miał jednak coraz mniej wiary w to, co czynił, zwłaszcza że wczorajszego dnia do domostwa zawitał komornik." - propozycja:
" Miał jednak coraz mniej wiary, zwłaszcza że wczorajszego dnia do domostwa zawitał komornik."
" Osoby, u których mężczyzna się zadłużył, nie były zadowolone. " - może jakoś inaczej: zalegał czy coś, żeby wybić "się"
"— Marie. Wychodzę." - i tu jest fajny motyw, bo ten dialog tak fajnie wchodzi. Jakby całość wyżej było narracyjnym skrótem przed nowym odcinkiem. Taką pigułką. A teraz widać, że wchodzimy w realny czas i miejsce. Git.
"— Ale on nie odmówił nam. — Poprawił kołnierz, dopinając pod szyją ostatni guzik." - po tym zaczynam go lubić.
"— Fryderyku, to zła decyzja. On jest magiem z Bractwa. Skrzywdzi naszą córkę. — Marie poderwała się z łóżka i, chcąc jak najszybciej zatrzymać męża, podeszła do niego szybkim krokiem." - a tej bym takiego liścia na łeb zajebał, że nawet Roger Federer by nie odebrał.
"Magowie nie są dobrymi mężami, krzywdzą swoje żony i nie szanują kobiet." - a złe wilki srają w lesie.
"— Popełniasz straszliwy błąd... — powiedziała słabo, śledząc jego nerwowe ruchy i, jak jej się wydawało, płową stanowczość." - zmieniłbym "powiedziała słabo" na coś innego. Jeśli już chcesz na to zwrócić uwagę, to może: szepnęła, westchnęła czy coś.
"Izeak Lauteir do ostatniej chwili sądził, iż Frederik zmieni w końcu zdanie." - jak "do ostatniej chwili" to już chyba bez "w końcu?"
"Powzięta decyzja musiała dojść ostatecznie do skutku. " - dziwne - może: przeobleczona w czyn?"
Dalej, to co już mówiłem" opis chałupy - majstersztyk.
W ogóle widać, że Ci leży postać maga. Jest nie co wyidealizowana, alepieczołowicie oddana.Gesty, słowa. Wszystko jak z baśni.
"— Clarise. Tak — dokończył za maga, szybko sięgając po szklankę. " - może bez "za maga" - wszak wiadomo.
Ogólnie postać ojca, zwłaszcza jego desperacja, też odmalowana na sztosach. Jest uczciwie i wiarygodnie. Od strony tego spotkania nie mam gdzie wbić gwoździa. Se poradziłaś jak ta lala.
"Pracuję dla Bractwa, a z założenia nie można określić owego mianem charytatywnej organizacji." - i to spoczi.
Generalnie całosć spoczi. Się przyjebać nie mam gdzie ani po co. Najwazniejsze, że działają emocje. Chuj czy się kogoś lubi czy nie. Grunt, że się ma względem kogoś jakieś odczucia.
Wiesz, że lubię tę serię - wiesz, że mogę być nieobiektywny, ale... naprawdę kawał bardzo dobrej roboty, stricte warsztatowo - abstrahując od mojego maciupkiego upośledzenia.
Jest git.
Hej Canulo. Błędy obadam gdzieś wieczorkiem, dzięki za komentarz.
Mam świadomość twojej nieobiektywności, ale to nie umniejsza komplementom. Cieszę się, że przygarnąłeś Clarise blisko serduszka :)
Pozdrawiam!
Teraz tylko czekać, co na to wszystko Clarise, no i szlachta, gdy się dowie o małżeństwie. Kurczę, robi się ciekawie.
Kiedy będzie kontynuacja tego momentu, w którym jakiś psychopatyczny mag-idiota ją porwał?
Pozdro, Kim :)
"Nie rozglądał się jednak zbyt długo, nie chcąc zostać uznanym za nachalnego, czy wścibskiego." Masz Ty jakieś upodobanie do niektórych słów. Nachalny i tu nie pasuje. Za to wścibski jest na miejscu i ten przymiotnik wystarczy.
Znowu zgrzyt co do obyczajowości. Co za pomysł, żeby gość chciał buty ściągać...
Mag jest faktycznie magiczny. Rozlewa whiskey, by mogli pić whisky :D.
"— Trzymam pana za słowo. Za wszystkie słowa." To najfajniejsze (czytaj: najbardziej rozumne) co pan tatuś powiedział :D. Widać że po alkoholu bardziej lotny.
Za szybko mi poszło.
Nie było nic zaskakującego w tej części, można by powiedzieć, że akcja idzie jak po sznurku. A imć mag na pewno cuś mrocznego w kapciuszkach ukrywa. :D
@Tjeri
'Nachalnego' poprawię, oczywiscie :))
Buty. Taaaa, to moja gafa. Przepraszam. Jak najszybciej usuwam to szkaradztwo :) Niby moża to podpiąć pod zuchwałość Izeaka, ale nie chcę tego robić. Nawet jemu pewnych rzeczy po prostu nie wypada ;)
Akcja idzie jak po sznurku? To chyba dobrze, że rozdziały się szybko czytają :>
Pozdrówka, Sowo.
Komentarze (38)
Jak miło być pierwszą :) Zostałam wciągnięta w tę serię i szczerze mówiąc nie zwracałam uwagi na to czy są jakieś błędy czy nie. Postać ojca znów mnie ujęła "Trzymam pana za słowo. Za wszystkie słowa." - super:)
Rozumiem, że Clarise się zgodzi tylko co dalej?
Pozdrawiam
Justyska. Nigdy bym nie pomyślała, że ojciec Clarise może tak kogoś urzec. Nie powiem, fakt, że czytasz historie nie doszukując się błędów jest dla mnie niemałym komplementem :)
Pozdrawiam serdecznie!
Kim sama nie wiem czemu. Chyba po prostu wydaje mi się on troszkę zabawny i moim zdaniem ubarwia opowieść.
Komentarz później. No, ale, kur... Sztosiwo
Dobra Kim, wygrałaś. Tym fragmentem Izaak mnie urzekł. Choć cukierkowa Clarise, krótkowzroczna Marie i uparty jak osioł Frederik mnie mocno irytują miejscami to czekam na kolejne części. Ciao!
Ananasku. Mówiłam. Przekonywałam. Bez skutku.
Widać wystarczy jedno szczere wyznanie Izeaka, by cię oczarować. Takie masz miękkie serduszko :)
Pozdrawiam!
Marok to peał
Nigdy nie zgłębiałam zanadto jego preferencji seksualnych, aczkolwiek nie wykluczam takiej możliwości. Pozdrawiam :)
No dobra, w końcu ta pierdoła się zgodziła. No przecież wiadomo, że Izeak będzie kochał Clarise, ja to już dawno wyczailem. :)
Pustynie masz w pamięci( telefon to pedał )
Pozdrawiam :)
*piatunie
Maurycy Lesniewski Dobra masz zaległe 5, żeby nie było :)
Maurycku. Dziękuję za piątunię i komentarz. Nie zdradzę, czy będzie kochał, czy też nie, ale mogę z czystym sumieniem zapowiedzieć, że nudno nie będzie. Pozdrawiam :)
Kim niech sprobuje nie kocha!!! To się tam do niego wybiorę!
Mauryc, Ty też do Clarise?
Rapiery czy pistolety?
Panowie, proszę o spokój. :P
Canulas ja jako ojciec chrzestny, zatłukł dziada co skrzywdzi Clarise, wszystkim co popadnie! O taki jestem.
Ty mię ti oczęt nie mydlyj ino za rapiera chytaj
Canulas a wiec niech sie dzieje!
Niech się dzieje. Martwy dla Boga, a żywy Diabłu przeznaczon.
Żegnaj, Maurycu. Nic do "Cię", ale na drodze mię stajesz.
Kim, zaznaczam se jeno, coby nie przeoczyć - podlecę wieczorkiem, bo teraz tyram ;)
Zatem przybyłam:
"— Marie. Wychodzę." - kropka pośrodku plus wskok do czasu teraźniejszego to celowy zabieg?
"— Lecz to nie magowie nam grożą, a szlachta." - słuszna uwaga. Czyżby ojciec Clarise przejrzał w końcu na oczy?
"— Trzymam pana za słowo. Za wszystkie słowa." - piękne :)
Ołłł jeeee :) Cóż za mężczyzna z tego Mistrza :) Zakochanam po uszy ;))))))
Pozdrowionka Kim :) Idę spać rozmarzona hehe ;))
Agu. Dzięki za wizytę, zawsze miło.
Tak, zabieg był celowy. Przeskok z opisu do dialogu, trochę na głęboką wodę, ale tak akurat podpasowało. Mag widzę nie przestał rzucać na ciebie swych uroków. Dobrze, dobrze :)
Opowiedz mi później co takiego 'rozmarzonego' ci się śniło, haha :D
Pozdrawiam!
Hej, hej - Helloł.
" Miał jednak coraz mniej wiary w to, co czynił, zwłaszcza że wczorajszego dnia do domostwa zawitał komornik." - propozycja:
" Miał jednak coraz mniej wiary, zwłaszcza że wczorajszego dnia do domostwa zawitał komornik."
" Osoby, u których mężczyzna się zadłużył, nie były zadowolone. " - może jakoś inaczej: zalegał czy coś, żeby wybić "się"
"— Marie. Wychodzę." - i tu jest fajny motyw, bo ten dialog tak fajnie wchodzi. Jakby całość wyżej było narracyjnym skrótem przed nowym odcinkiem. Taką pigułką. A teraz widać, że wchodzimy w realny czas i miejsce. Git.
"— Ale on nie odmówił nam. — Poprawił kołnierz, dopinając pod szyją ostatni guzik." - po tym zaczynam go lubić.
"— Fryderyku, to zła decyzja. On jest magiem z Bractwa. Skrzywdzi naszą córkę. — Marie poderwała się z łóżka i, chcąc jak najszybciej zatrzymać męża, podeszła do niego szybkim krokiem." - a tej bym takiego liścia na łeb zajebał, że nawet Roger Federer by nie odebrał.
"Magowie nie są dobrymi mężami, krzywdzą swoje żony i nie szanują kobiet." - a złe wilki srają w lesie.
"— Popełniasz straszliwy błąd... — powiedziała słabo, śledząc jego nerwowe ruchy i, jak jej się wydawało, płową stanowczość." - zmieniłbym "powiedziała słabo" na coś innego. Jeśli już chcesz na to zwrócić uwagę, to może: szepnęła, westchnęła czy coś.
"Izeak Lauteir do ostatniej chwili sądził, iż Frederik zmieni w końcu zdanie." - jak "do ostatniej chwili" to już chyba bez "w końcu?"
"Powzięta decyzja musiała dojść ostatecznie do skutku. " - dziwne - może: przeobleczona w czyn?"
Dalej, to co już mówiłem" opis chałupy - majstersztyk.
W ogóle widać, że Ci leży postać maga. Jest nie co wyidealizowana, alepieczołowicie oddana.Gesty, słowa. Wszystko jak z baśni.
"— Clarise. Tak — dokończył za maga, szybko sięgając po szklankę. " - może bez "za maga" - wszak wiadomo.
Ogólnie postać ojca, zwłaszcza jego desperacja, też odmalowana na sztosach. Jest uczciwie i wiarygodnie. Od strony tego spotkania nie mam gdzie wbić gwoździa. Se poradziłaś jak ta lala.
"Pracuję dla Bractwa, a z założenia nie można określić owego mianem charytatywnej organizacji." - i to spoczi.
Generalnie całosć spoczi. Się przyjebać nie mam gdzie ani po co. Najwazniejsze, że działają emocje. Chuj czy się kogoś lubi czy nie. Grunt, że się ma względem kogoś jakieś odczucia.
Wiesz, że lubię tę serię - wiesz, że mogę być nieobiektywny, ale... naprawdę kawał bardzo dobrej roboty, stricte warsztatowo - abstrahując od mojego maciupkiego upośledzenia.
Jest git.
Hej Canulo. Błędy obadam gdzieś wieczorkiem, dzięki za komentarz.
Mam świadomość twojej nieobiektywności, ale to nie umniejsza komplementom. Cieszę się, że przygarnąłeś Clarise blisko serduszka :)
Pozdrawiam!
Kim - no baaa. Zara się bydziem ze Maurycego pojedynkować
Szybko się czyta.
W końcu ojciec zrobił krok do przodu w kierunku Maga. :)
Co będzie dalej? :)
Dalej, droga Szu, będzie dziewiąta część :)
Dzięki za komentarz, haha ;)
Ju-hu! NARESZCIE!
Kamień z serca!
Teraz tylko czekać, co na to wszystko Clarise, no i szlachta, gdy się dowie o małżeństwie. Kurczę, robi się ciekawie.
Kiedy będzie kontynuacja tego momentu, w którym jakiś psychopatyczny mag-idiota ją porwał?
Pozdro, Kim :)
Dzięki, Elo :) Co do kontynuacji z psychopatycznym magiem idiotą, jeszcze nie wiem, gdzie ją wsadzić. Jak się napisze, to się pomyśli ;) Pozdrawiam!
"Nie rozglądał się jednak zbyt długo, nie chcąc zostać uznanym za nachalnego, czy wścibskiego." Masz Ty jakieś upodobanie do niektórych słów. Nachalny i tu nie pasuje. Za to wścibski jest na miejscu i ten przymiotnik wystarczy.
Znowu zgrzyt co do obyczajowości. Co za pomysł, żeby gość chciał buty ściągać...
Mag jest faktycznie magiczny. Rozlewa whiskey, by mogli pić whisky :D.
"— Trzymam pana za słowo. Za wszystkie słowa." To najfajniejsze (czytaj: najbardziej rozumne) co pan tatuś powiedział :D. Widać że po alkoholu bardziej lotny.
Za szybko mi poszło.
Nie było nic zaskakującego w tej części, można by powiedzieć, że akcja idzie jak po sznurku. A imć mag na pewno cuś mrocznego w kapciuszkach ukrywa. :D
@Tjeri
'Nachalnego' poprawię, oczywiscie :))
Buty. Taaaa, to moja gafa. Przepraszam. Jak najszybciej usuwam to szkaradztwo :) Niby moża to podpiąć pod zuchwałość Izeaka, ale nie chcę tego robić. Nawet jemu pewnych rzeczy po prostu nie wypada ;)
Akcja idzie jak po sznurku? To chyba dobrze, że rozdziały się szybko czytają :>
Pozdrówka, Sowo.
Pięć widzę zawitał komornik super część
Hehe Marg a u kogo ten komornik? :)))))
Kim
No myślałam że u Clarise
Margerita no tak. Dobrze myślałaś :))) czujny z ciebie czytelnik. Piąteczka !
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania