ćmy
wracając skądkolwiek
patrzę już z daleka
czy dom nam nie spłonął
czy dwa kominy trwają obok siebie
i spokój dachu pomiędzy klonami
ty stoisz na ganku
w świetle drzwi otwartych
ćmy spuchnięte pyłem
rozganiasz nad głową
jak te moje wiersze
i machasz rękami
Komentarze (25)
Klimatycznie dowcipny wiersz:)
Dziękuję!
Czytałam z podobaniem, raz że lubię ćmy i tu są spuchnięte pyłem ( świetne określenie), a dwa - dzięki ruchowi wiersz trwa i nie kończy się.. :)
Anyż, pisząc o ruchu, myślisz pewnie o ostatnim wersie. Świetna uwaga.
Niepokojąco-uspokajające. ?
„spokój dachu pomiędzy klonami” — znakomite wyrażenie, bo dach jest nieruchomy, a gałęziami klonów kołysze wiatr.?
Ale te ćmy... Wszędzie ich pełno, włażą do szczelnie zamkniętych słoików, wylęgają się w zasuniętych suwakiem plastikowych torebkach, nie można ich się pozbyć, stąd nadaremne machanie rękami.
??????
Narratorze, ostoja (dom) i nieruchomość (dach), dobrze zauważyłeś... Lecz są jeszcze mole spożywcze!
Hahaha!
"wracając skądkolwiek
patrzę już z daleka
czy dom nam nie spłonął"
Też tak mam...
A ćmy mnie fascynują, ale mam z nimi problem fobijny. Znaczy nie boję się samego owada, ale jego niekontrolowanego lotu, gdy czasem wleci w nocy do domu. Próbowałam przepracować, ale ni chuchu :)).
"Rozganianie wierszy" – świetne. A cały wiersz jak migawko-obrazek. Bardzo plastyczny.
Tjeri, dzięki za współodczuwanie wiersza! A właściwie co dzieje się z ćmami? Chyba kiedyś było ich więcej.
Teraz sobie to uzmysłowiłam: dawno nie widziałam ciem...
Trzy Cztery
Moskitiery moskitiery! Przynajmniej u mnie. Choć generalnie owadów ubywa. I to w przerażającym tempie. Wystarczy sobie przypomnieć jak szyba, przód samochodu wyglądał po kilku godzinach jazdy 20 lat temu a jak wygląda teraz.
A wracając do ćmy – uwielbiam jak czasem siądzie na szybie – od zewnątrz, brzuszkiem do nas (którzy w domu). Miałam całą serię takich zdjęć: wtedy owad wygląda jak rycerz albo książę, z hełmem z pióropuszem i płaszczem z tyłu. Bajkowo :)).
Tjeri, ćma jak rycerz. Zbroja, peleryna. Taki Ivanhoe, z twarzą Rogera Moore’a.
Jaka energetyczna była czołówka do serialu "Ivanhoe":
https://www.youtube.com/watch?v=jM7lRQvM8x8
:)
Lepsza wersja linku:
https://www.youtube.com/watch?v=jM7lRQvM8x8
(W wersji poprzedniej film otwierał się na scenie już po dwóch minutach akcji, a te dwie min. są najważniejsze:)).
Metaforyczna perełka, Trzy Cztery. Nadzwyczaj udany liryk wykorzystujący, wydawałoby się już do cna wyeksploatowaną, figurę ciem. Niebezpieczeństwo związane z płomieniem, światłem.
Ale po kolei.
Pierwsza strofa wywołała skojarzenie wojny, tej z Ukrainą, lecz tytuł i kolejne wersy sytuują wiersz w innej przestrzeni, i czasie też innym, bo o wiele dłuższym.
Był dom, i jest dom. Taki z cegieł pomiędzy klonami i taki, który jest relacją, więzią. Dwa w jednym.
Czym są ćmy? W naszym ich postrzeganiu owadami lecącymi do płomienia, do światła, które tak je przyciąga, że potrafią przełamać ból i zamiast poprzestać na ogrzaniu ciała, i skrzydeł, samobójczo wlatują w płomień.
Brak instynktu samozachowawczego.
Wiersz jest o miłości, do której się wraca skądkolwiek się jest/było.
Miłość = dom. Dom trzeba chronić przed ogniem. Przed spaleniem... i tu zaczyna się najważniejsza tkanka tego pięknego wiersza. Chciałoby się rzec: wkracza samokrytycyzm podmiotu.
Cymes ta druga zwrotka z ostatnim, najistotniejszym porównaniem: ćmy spuchnięte pyłem są jak moje wiersze.
A on, te "ćmywiersze" rozgarnia w otwartych drzwiach.
Dlaczego spuchnięte pyłem? Coś się już wydarzyło, ale on ratuje miłość i ją przed zatratą w jasnych drzwiach Domu.
Wiersz, który mocno zatrzymuje i każe się zastanowić nad treścią pisanych wierszy, ich mocą, a i w końcu nad poczuciem odpowiedzialności w związku.
A i w końcu nad niszczącą siłą nie tylko uczucia, ale również poezji, która dążąc do prawdy, obnaża za dużo, spala.
Wrotycz, bardzo się cieszę, że znowu się odzywasz pod wierszami, nie tylko u mnie. A co do wiersza - jest bardzo osobisty i napisany wiele lat temu. Nie wyobrażałam sobie wtedy, że mój dom może zniszczyć ogień wojny. Chodziło o inne lęki, którymi z nikim się nie dzieliłam.
Zresztą, zauważyłaś to.
Kominy i klon... nie na darmo obok siebie. Klon jest zadomowionym drzewem i odporny na złe warunki glebowe i atmosferyczne, zanieczyszczenia i brak wody. Razem z domem tworzy ciekawą kompozycję w kolorystyce... Przemija w symbiozie razem z człowiekiem, domem, porami roku.
Pomiędzy ćmy "spuchnięte pyłem"... nie rozróżniające światła księżyca, gwiazd od światła niosącego spalenie. Powiązałaś je z ogniem domu i spokojem dachu i z kimś, kto broni tego domu przed... ? Tajemnica ukryta pomiędzy...?
Przypomniał mi się wiersz Leśmiana o takim samym tytule:
Przychodzą nieustannie z tamtej strony ciszy
Psy, wierzby, nagłe sady, ćmy białe, ćmy szare
I próżnię zapełniają, gdzie czasem brak myszy,
By zasklepić czymkolwiek w świat wyziorną szparę.
Przychodzą potłumione zielenią otchłanie
I dziewczęta, co w oczach dźwigają los nieba -
I obłoków nad ziemią srebrne górowanie,
I ta wiara, że właśnie tak trzeba, tak trzeba...
I przychodzą modlitwy o większą tęsknotę,
Źli bogowie, złe wiosny i mgła zagrobowa,
Bzy bez jutra, bez wczoraj, ćmy czarne, ćmy złote
I ty co tak się smucisz, gdy piszesz te słowa...
Pozdrawiam serdecznie
Ćmy białe, ćmy szare, ćmy czarne, ćmy złote... Tak...
Dziękuję za słowa i wiersz!
TrzyCztery↔Zrobiłem próbę projekcji, wczucia się w lecącą ćmę, co "wracając skądkolwiek" (co może oznaczać dobre lub złe przeżycia)↔szybuje w kierunku światła, "ogniska domowego".... lub już... innego.
Coś jak "światełko w tunelu" Na tle poświaty z tyłu, trudno rozpoznać twarz. I nagle ktoś cię nieznośnie, lecz miło znajomo... rozgania. Jesteś ćmami i wierszami równocześnie. Nadal w ruchu. Macha skrzydłami. To najważniejsze. Nie spłonęła. Frunie...
Kończę, bo zacznę... przeginać ze skojarzeniami:))
Pozdrawiam:)?♀️♾️
Dekaos, dobre skojarzenia. Widziałeś kiedyś machanie ręką (czy machanie rękami) na powitanie:
- Hej! Jestem tutaj! Widzisz mnie? Chodź do mnie!
I widziałeś machanie rękami w trakcie opędzania się od owadów.
Ktoś, kto "w świetle drzwi otwartych", czyli drzwi zapraszających, siejących jasność, ciepło, macha rękami, żeby się opędzić od ciem, mówi:
- "A sio!", "Precz!".
Wers "i machasz rękami" miał tutaj pokazać niepewność:
Jak machasz rękami? Witasz, zapraszasz, cieszysz się, czy - odwrotnie.
taka iepewnośc siedzi czasem w człowieku.
Tak, jestem tu ćmami i wierszami.
Człowiek, który pisze, komponuje, maluje, często potrzebuje czasu tylko dla siebie. I miejsca, w którym będzie sam. To jest trudne dla kogoś, kto jest z nim w związku. I to się rozumie.
Dlatego są wyrzeczenia:
- ktoś, kto pisze (komponuje, maluje...) wyrzeka się czasem swoich potrzeb (żeby po prostu pobyć z drugą osobą)
- ktoś, kto jest w związku z osobą tworzącą - też wyrzeka się czasem swoich potrzeb (i pozwala temu drugiemu na czasowe odseparowanie się, zamknięcie "w swoim pokoju").
Lecz to jest sytuacja idealna - ten brak zazdrości o czas.
Alice Munro, laureatka literackiej Nagrody Nobla (2013), autorka głównie opowiadań, w wielu swoich wywiadach podkreślała wdzięczność dla swoich kolejnych partnerów życiowych (mężów), za ich wyrozumiałość. Że - pozwalali jej pisać. Bez ich zrozumienia nie byłoby jej twórczości. Albo - żyłaby sama.
ty stoisz na ganku
w świetle drzwi otwartych
ćmy spuchnięte pyłem
rozganiasz nad głową
jak te moje wiersze
i machasz rękami
Trochę mnie wołasz, a trochę - odganiasz.
Wers : "i machasz rękami" jest tu ważny, dlatego go oddzieliłam, czyli - podkreśliłam.
Trzy Cztery↔Bo takim wyjaśnieniu, Twój wiersz nabiera większego sensu. Obustronne wyrzeczenia, mogą dać wiele. Faktycznie. Machanie, nie jest jednoznaczne. Może oznaczać: zapraszam lub odganiam, tzn: dajcie mi święty spokój. Lub jednym i drugim jednocześnie. No wiecie... odganiam was, ale nie na wciąż. W tej chwili muszę się skupić. A poza tym łatwej tak, gdy można sobie pomyśleć, że tak na prawdę są ze mną i mnie wspierają, pomimo, że w danej chwili "przeszkadzają"
Podobnie jak człek niesie picie ze sobą. Dłużej wytrzyma bez, bo ma świadomość, że w każdej chwili, może się dowodnić:)
Dekaos Dondi, myślę, że to jest wyraźne, widoczne:
ćmy spuchnięte pyłem
rozganiasz nad głową
(...)
i machasz rękami
Czy machasz rękami, także dlatego, bo stojąc w otwartych drzwiach, zauważyłeś, że nadchodzę, czy tylko dlatego, że:
ćmy spuchnięte pyłem
rozganiasz nad głową
jak te moje wiersze
(Ta niepewność).
Trzy Cztery↔Dzięki:)↔No właśnie. Jakie te zwykłe machanie, może być znaczeniowo, skomplikowane. Niepewność dla adresata, bo nadawca raczej wie, czemu macha:)
Dekaos Dondi, nie tylko machanie jest tu ważne. Wracanie - też. Wracać można nie tylko z zebrania w szkole, czy zakupów, bo też np. ze swojego zamyślenia. Zamyślając się stajemy się nieobecni.
W tym wierszu ważne jest, że ktoś stoi "w świetle drzwi otwartych" i widzi się go... "wracając skądkolwiek". Wracając, jak ćma.
Trzy Cztery↔Dzięki za uzupełniankę. Masz racje z tym "światłem i wracaniem" Z zamyślenia też. Kiedyś nasypałem cukier na stół, przez koszyczek bez szklanki... bo byłem "gdzie indziej"
Zainspirowałaś mnie... na melodię: "Blowing In The Wind"↔?:)
Dekaos Dondi, ?
Znam to uczucie paniki. Na początku, kiedy wracałam do domu i czułam w powietrzu jakiś dziwny zapach, to od razu dostawałam delirium, bo myślalsm, że zapomniałam o czajniku albo o czymś i chałupa się pali.
Brrrr!
A ćmy chowały się po kątach i budziły w środku zimy. Czytałam, że jak zimą znajdziemy ćm€, to na bank jest to dusza...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania