Co miało początek musi mieć koniec

Nie planujj na jutro

życia,

bo nieznana wszystkim

pora,

kiedy jutro, twoje

dziśiaj

nigdy już nie będzie

wczoraj.

 

Więc miast majaczyć

na jawie

czy w upiornych się pocić snach

poświęć rozkosznej

zabawie

wolny czas do sądnego

dnia.

 

***** ***

co się zaczyna ma koniec.

Kto kler tuczył za wskrzeszenie

niech w tego rzuci kamieniem

co sknocił słońce i ziemię

Średnia ocena: 2.8  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (5)

  • Starszy Woźny godzinę temu

    Poświęcić czas rozkosznej zabawie.
    Aby do Łikendu.
    NO!

  • ireneo godzinę temu

    SW.
    Slońce zgaśnie i to jest pewne jak podwyżki cen paliwa od lipca. Nie wiadomo tylko za ile miliardów lat: trzy czy pięć. Nie doczekam.pewnie, ale chciałbym widzieć minę Jezusa szukającego na ziemi kropelki wody.

  • Moews godzinę temu

    Słońce zgaśnie za jakieś 5 miliardów lat, ale życie na Ziemi skończy się znacznie wcześniej; po ludzkości nie przetrwa najmniejszy ślad... Chyba że jakaś kolizja z nieznanym wielkim ciałem niebieskim wyrzuci w kosmos, w dalekie dryfowanie, nasze betonowe i stalowe (inne tworzywa, może nawet niezwykle wytrzymałe, dają szansę dłuższego trwania...) wytwory? Może na długą i zupełnie bezsensowną wędrówkę nieznana siła skieruje Dawida -arcydzieło Michała Anioła....? I tak krążyć będą i pędzić znikąd donikąd produkty myśli ludzkiej, po pewnym czasie ostatecznie niszczone przez kolejne kolizje... Wielki bezmiar kosmosu wszystko pochłonie, a jego reakcją będzie milczenie, milczenie, milczenie... W międzyczasie dojdzie do kolejnych eksplozji Supernowych; wielkie dżety wyrzucą w przestrzeń metale ciężkie, a poza tym trochę złota i platyny...Gdzieś po raz któryś z rzędu pojawi się znacznie więcej dwutlenku węgla, siarki, pary wodnej i innych pierwiastków...W ten sposób powtórzy się proces odtwarzania życia dobrze nam znany... Minie kilka miliardów lat, kiedy na powulkanicznej górze nowe istoty świadome postawią wielką figurę ze szczerego złota... Jej oczy mętne, chociaż połyskliwe, skierowane będą w dal, skierowane będą ponad ich głowami... Wszystko będzie się powtarzać aż do znudzenia w różnych miejscach Wszechświata, aż kiedyś skurczy się (ten rzekomo nieskończony), połknie przestrzeń i stanie się zaledwie drgającymi strunami położonymi pod "powierzchnią świata kwantowego"; Później znów przyjdą kolejne wielkie wybuchy, a istoty żywe, które wyłonią się na którymś z późniejszych etapów tego perfekcyjnego bezsensu, zaczną od prostych pytań egzystencjalnych, ale po upływie kilkuset milionów lat odejdą, znikną pochłonięte przez coś, co zazwyczaj nazywały nicością... I tak oto drżało kilka wiązek energii, drżało bez większego celu... Staram się nie myśleć o tych zapętlonych sprawach, teraz naprawiam krzesło w małym pokoju i na tym skupiam wszystkie myśli; jesień połknęła czerwiec jak starożytny Moloch, teraz piję herbatę i nalewam odrobinę wody do miski mojego psa... On chyba potrafi mądrze żyć...?

  • ireneo

    Moe....
    oszczędnie to dla wszechświata "nasza", galaktyka jest zbiorem materii i energii, a forma tego zbioru mu zwisa, łącznie z ludźmi, psem (choć poganin), aniołami i diabłami.

  • Moews

    ireneo Tak, dodam jeszcze, że materia to też pewien stan energii. Cząstki elementarne nie są materialne- są energiami. Materia taka, jaką przedstawiamy sobie w naszymi potocznym wyobrażeniu, nie istnieje, jest chyba tylko "lustrzanym" odbiciem mikroświata... Pozostaje zatem nasz problem egzystencjalny....Przecież jesteśmy ubocznym efektem działania czegoś, czemu nasze istnienie jest zupełnie obojętne, pozbawione najmniejszego znaczenia...Cały nasz system kultury (wraz z religią, która wyrasta z najdalszych obszarów podświadomości) jest próbą jakiegoś "uporania się" z dramatyczną świadomością nicości i śmiertelności, obcości w świecie, do którego jednak należymy, ale również lęku przed własną naturą- stąd projekcje różnego rodzaju demonów, szatanów, aniołów, duchów itd. W naszym myśleniu o świecie (chyba) najistotniejszym elementem jest pesymistyczny obraz nas samych; Stanisław Lem napisał w jednym z felietonów publikowanych aż do śmierci w pewnym tygodniku, że" człowiek jest okrutną małpą, która jednak pragnie miłości i bliskości". Pragnie bliskości, pisze wiersze miłosne, ale dewastuje świat, od zawsze prowadzi krwawe wojny... Ale garstka ludzi (a może nie aż taka garstka?) szuka czegoś innego i jest skazana na klęskę... Wszechświat toczy się swoim torem, trwają procesy, na które nie mamy wpływu... A nasze pytania? A nasze wątpienia? Zginą gdzieś w sieci.... (nie w internecie, lecz w labiryncie procesów trwających we wszechświecie). Nasza znikomość jest jednak pewną szansą...

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania