Co pozostało za nami
To był ciemny i pochmurny dzień. Ulica Toruńska jak zawsze o tej porze była cała zakorkowana. A gdzieś w jednym z dziesiątek tych aut siedział bardzo zdenerwowany mężczyzna. "Cała noc nie przespana i teraz coś takiego... Szef mnie zabije"- w myślach mężczyzny panowała burza, tysiące myśli przychodziły jak wiatr i równie szybko odchodziły. I tak naszemu dżentelmenowi minęły 2 godziny. Ludzie, którzy również utknęli w korku zaczynali się niecierpliwić, kobiety nadmiernie używały klaksonu a mężczyzni wychodzili z samochodów, żeby zobaczyć czemu utknęli. Nasz jegomość, a na imię mu było Daiki, włączył radio. Na początku leciała jakaś beznadziejna młodzieżowa piosenka, po chwili zaczął się serwis informacyjny. Daiki był Japończykiem mieszkającym w Warszawie, miał krótkie czarne włosy i lekko skośne oczy. Ubrany był w czarny garnitur. W "Wiadomościach" mówiono o polityce czego Azjata szczerze nienawidził więc tego nie słuchał. Po chwili zmienili temat, zaczęli mówić o zakorkowanej ulicy Toruńskiej. Okazało się, że przyczyną była mała powódź spowodowana nocną ulewą.
Daiki zdenerwował się nie na żarty, wyszedł z czarnego Mercedesa i poszedł piechotą do biura.
****
-Chciałbym żeby te czasy powróciły... Jedynym problemem wtedy było spóźnienie się do pracy... - Powiedział do siebie Japończyk. Daiki siedział na w prowizorycznym namiocie na dachu jednego z opuszczonych, szarych budynków. Na podłodze leżał mały, zakurzony budzik. Jedynym słyszalnym dźwiękiem było jego ciche tykanie. Mężczyzna siedział z karabinem w ręce i wpatrywał się w puste ulice. Jego schronienie na dachu było prowizoryczne, jednak porządnie wykonane. Dach otaczał metrowy murek. Kawałek blachy położony na nim i podparty niskim krzesłem wystarczał na ochronę przed ICH oczami. Azjata miał tutaj mały grill, skrzynki z zapasami, kilka sztuk broni z wieloma magazynkami, budzik, nóż i lornetkę. Daiki siedział na swoim materacu i wypatrywał. Wypatrywał z nadzieją i strachem. Liczył na zobaczenie kogoś żywego lub jakiegoś małego zwierzaka, którego mógł upolować. Bał się jednak tego co najgorsze. Bał się ICH. Za jednym z nielicznych krzaków dostrzegł niedostrzegalny ruch. Wziął lornetkę i zaczął się przyglądać. Zza drzewa wyszło dwóch ludzi. Daiki odetchnął z ulgął. "Nowa nadzieja!"-Pomyślał i zaczął machać do tamtych ludzi.
****
CDN.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania