Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Co za przeżycie!

Uwaga!!!

Z góry dziękuję osobą, które nie potrafią odróżnić kabaretu od rzeczywistości.

 

Cóż za przeżycie

 

Jest piękna majowa niedziela.

Trochę mi się nudzi, więc dzwonię do Michaliny - koleżanki. Gadka szmatka no i spontan. Zapraszam kobietę na kawę i pogaduszki. Przynajmniej dzień upłynie w miłym towarzystwie.

Pół godziny później, witam się z kumpelą, która w dłoniach trzyma winko.

„Oho. Będzie się działo.” Myślę z uśmiechem na twarzy.

– Idziemy na taras łapać witaminę D – informuję. Biorę z szafki szkło na soczek z procentami oraz korkociąg.

Siedzimy, gadamy, obgadujemy sąsiadów i tak dalej.

– Słuchaj tego. Jaka akcja! Normalnie padniesz trupem! – woła Michalina, odstawiając pół pusty kielich. O Maryjo! Kiedy włącza się u kobiety "Krycha z kabaretu", to oznacza grubą rybę. Już się boję jej przeżycia!

Michalina zaczyna opowiadać „ Jeden dzień z pracy”( Odmawiam pacierz).

– Jak wiesz, moja robota to żaden specjał, ale jakby nie było ma swoje wymogi.

Niechlujność oraz brak czujnego oka jest dla mojego szefuńcia niedopuszczalne. – Oooo tak! Znam jej bossa bardzo dobrze. Stary zgorzkniały buc! Na emeryturę z nim!

– Słuchaj… Wchodzę do budynku. Oczywiście pierwszy wymóg i priorytet. Strój biznesowy oraz zadbany wygląd optyczny. Strzeż Pan woźnego, gdy nie masz umalowanych paznokci! Bibliotekarka, to naprawdę zacna posada, można ją porównać do recepcjonistki w renomowanym hotelu.

Ogólnie witam się z pracownikami i idę na zaplecze, aby odłożyć torebkę oraz sprawdzić w jakie mnie szef stanowisko upchnął. Odkładanie oddanych książek. Jupi jajej. Znasz moją radość. – I to jak! Sarkazm jak cholera. Przytakuję ciekawa dalszego ciągu.

– Skakanie po mini drabinie w obcisłej spódnicy jest urocze, a schylanie się do najniższej półki, wręcz rozkoszne. Nic nie zrobię, muszę jakoś przebrnąć przez mordęgę. To tylko osiem godzin, kiedy klienci patrzą na cyrkowe pajacowanie, by nie wypchać komuś dupska pod nos. – Nic dodać nic ująć. Nie raz widziałam Michalinę w akcji i nie zazdroszczę. Totalny kosmos.

– Dlatego w duchu sobie powtarzam „ Kochamy naszego szefa. Kochamy naszego szefa. Kochamy naszego szefa.” aby nie wydrapać oczu staremu, łysemu chu… „Kochamy naszego szefa”. – Idealnie mogę sobie wyobrazić, jak starała się opanować buzującą w żyłach krew. Nie ma baba łatwo.

– Mniej więcej w połowie zmiany i mej cudownej akrobacji, by nie rozerwać rozduplaka na tyłku, jakiś koleś się za mną odzywa. Odwracam gębę w jego stronę i… Brunhilda… - Michalina teatralnie łapie się za serce, ciągnąc dalej – tak mi ślina z pyska poleciała, że nie wiedziałam, czy mam się oblizać, czy też odpowiedzieć na pytanie, robiąc kolesiowi prysznic. Taki z niego soczysty befsztyk! Ja ci mówię Brunhild! Przed oczami miałam istny stek hause Warszawa. Na szczęście opanowałam impuls rzucenia się na niego i lizania niczym lwica lwiątko! – Zakrywam sobie usta, aby nie wybuchnąć śmiechem. Trzeba koleżance przyznać, że ma naprawdę ciekawą robotę, skoro bydło się po bibliotece plącze.

– Słuchaj dalej. Typek niby po polsku gada, ale ja słyszę Holenderski… No dobra, miałam w nosie, co on brzęczy. Wolałam sobie wyobrażać, co z nim robię. Normalnie prześcieradło się kopciło, takie miałam fantazje. Gościu w końcu kończy paplać, a ja kiwam głową, że go zrozumiałam… No jakbym wiedziała o co chodzi, było by super. Powiedziałam, aby poszukał w dziale erotyka, on do mnie „ Jak to? Napoleona?” ja do typa „ Konie w erotykach grają główną rolę.” No i wzięłam nogi za pas. – Gestem imituje przerzucenie nóg przez barek… ładny mi to pas.. mhmmm spoko!

– Taką miałam chcicę, że nie potrafiłam jej ogarnąć! Pobiegłam na zaplecze, chwyciłam za torebkę, w której mam wibrator podobny do szminki. Wiesz, który co nie? I pomyślałam „ A pójdę do łazienki se ulżę. O!”. Ale wiesz, jak to u nas jest. Trzy kabiny na krzyż i jak na złość dwie zajęte, a w trzeciej jakiś stary chłop szczotą swoją ku… w kiblu grzebie… Brunhild, bez kitu… myślałam, że nie dość ze smrodu to i z podniecenia skonam. Szybko myślę, co mogę zrobić. Otworzyłam okno… w końcu to mini parter, wysoko nie ma, co nie? Przecież za nim są kontenery z odpadkami… nikt mnie nie zauważy. – Kobieta wstaje z leżaka.

– Przeskakuję przez parapet, chowam się miedzy śmietnikami, już ściągam majty w dół i… podjeżdża śmieciara. Załamanie Brunhild. ZAŁAMANIE! – Pokazuje ruchami swoje wyczyny, a ja wybucham śmiechem.

– Ale to nic! Tak szybko jak je ściągnęłam, tak je miałam naciągnięte prędzej niż do jednego policzyłam. Udawałam, że z torebki wyciągam fajki, no i poszłam w stronę tych krzaków przy ogrodzeniu i nagle pach... podjeżdża radiowóz, więc ja sru przez płot i daję nogę. Cholera wie, dlaczego gliny mnie ścigają. Przecież nie jestem złodziejem. Jeden z funkcjonariuszy za mną woła „ Stać! Policja! Proszę się zatrzymać” a ja se myślę „A co ja? Trzysta koni pod maską mam, czy jaki chu..?” Nagle syreny, piski opon, pościg i helikoptery… Brunhild, no ja ci mówię… typowy amerykański C.S.I jeszcze trochę i KOŚCI będą wzywać! – Opowiada, wymachując mocno rękami. Jeszcze chwilę i padnę ze śmiechu. Całą akcję mam dosłownie przed oczami, a zwłaszcza jak ona biegnie w szpilkach wymaganych przez szefunia. Co najlepsze, za biblioteką, w której pracuje jest pole… ciekawe ile metrów przebiegła.

– Słuchaj dalej. Tak się rozpędziłam, że jak koziołka wywinęłam, to widziałam orła cień. Brunhild… te ptaki są większe od strusia. Myślałam, że pawia puszczę! Wtem ktoś mnie na nogi stawia i mówi „ Szmineczka pani wypadła.” Gapię się, a smerf w łapach trzyma mój mini wibrator! Czaisz klimat?! Tak się przeraziłam, że się wykąpana w pocie obudziłam! – Michalina wachluje sobie dłońmi przy twarzy. Mi staje rechot w gardle.

– Chwila… – Przerywam – To był sen? – pytam zbita z tropu.

– A coś ty myślała? No sen, sen.

ZGON

 

Jeśli nie potrafisz z jednego zdania, który był dla kogoś koszmarem utworzyć kabaretu - wstaw jedynkę.

Ja wiem, że tej osobie pomogłam.

Tylko to się dla mnie liczy.

Pozdrawiam.

Średnia ocena: 3.4  Głosów: 13

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (7)

  • Antoni Grycuk pół roku temu
    Dam 4.
    Bo napisane z klimatem, po prostu zwyczajnie, ale dużo błędów.

    Pozdrawiam.
  • Szpilka pół roku temu
    Mnie się podoba pisanie Hope i jej specyficzny humor, ode mnie piątak, mimo pewnych potknięć 😉
  • Akwadar pół roku temu
    Hopeczek przebiegle eliminuje ewentualne komentarze nieprzychylne i ocenki niewysokie... a bestyja cwana hi, hi
  • Liv12365 pół roku temu
    haha i ode mnie 5, genialne haha

    Hopeeee, nie uciekaj więcej :c
  • kigja pół roku temu
    Czasami sny są batdzo dziwne.
    Pozdrawiam
  • A. Hope.S pół roku temu
    Ogólnie napiszę.
    Dziękuję.
  • Piotrek P. 1988 pół roku temu
    Napisane w bardzo kabaretowym klimacie. 5, pozdrawiam :-)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania