Co żona chowa w szufladzie
Trzeba było nie grzebać w jej rzeczach.
To co tam znalazłem wywołało wstrząs.
Nawet nabity rewolwer nie budzi tyle emocji.
Wieczór w teatrze, kolacja przy świecach, rozmowy do rana — to dla niej zbyt wiele.
Wolała unikać mojej presji.
Lepiej odprężyć się szybko i mieć to z głowy.
A ja nie byłem pod ręką, ani gotowy, ani długotrwały, tym bardziej łatwy w użyciu.
Pstryk, myk i wracaj do szuflady!
Móc zaznawać rozkoszy raz za razem, bez końca.
Bo tylko ona wie, co naprawdę sprawia jej przyjemność.
Może bała się zajść w ciążę?
Maszyna lepsza jest niż człowiek.
Ale czy mnie zdradziła?

Komentarze (22)
I po co było grzebać tam, gdzie nie trzeba? Teraz szok!
I nawet do nikogo nie można mieć pretensji, tylko do siebie!
A mogło być tak pięknie... ?
Kosmos jest wielki, ale tylko cycki są okrągłe.
Ech, powinienem zganić, ale pochwalę.
bez przesady, to zawsze jakiś zapas baterii do pilota od telewizora
Gorzej gdy to pilot służy jako zapas ? Choć w sumie może wcale nie tak źle..
Znam takich mężów co sami maszyny takowe żonom kupują i nie czują szoku grzebiąc cichaczem po szufladach, haha
Mąż chodzi na żywe dziwki, żona ma tylko zmechanizowanego kochanka...
Kto bardziej wierny?
kigja
Mąż to katolik. Cały dzień pracuje w polu i gospodarstwie, a w niedzielę chodzi do kościoła :)
Taki gadżecik to chyba spoko, ale co będzie jak do powszechnego użytku wejdą sex roboty? ? A później jeszcze pogadać z takim/ą można.
eh, my tego już raczej nie doczekamy...
D.E.M.O.N https://kobieta.wp.pl/partnerka-seksualna-za-15-tys-zl-seks-roboty-zapewnia-zwiazek-idealny-6343764281743489a. Przyszłość nas dogoniła:)
Józef Kemilk - noto chyba mnie coś ominęło czytam! "Szacuje się, że kupiło je już 12 mln osób. Zdominowały życie azjatyckich mężczyzn i branżę pornograficzną" :D
Przyjmując, że chodzi o to, czego się domyślamy, a nie jakiś kalambur, który tutaj też by się dał wyinterpretować bez specjalnego naciągania, to widzę problem. Duży problem.
Ci państwo ze sobą nie rozmawiają szczerze. Nie mówią o potrzebach, co ich kręci, czego chcą. Działają instynktownie i podświadomie. Trochę może gdzieś liznęli wiedzy, szczątkowego: tak wypada, tak nie wypada, po co poruszać temat, samo przyjdzie. I przejdzie.
To żona okazała się bardziej świadoma swych potrzeb i je w jakiś sposób zrealizowała, w tajemnicy przed mężem. A ten i tak nie rozumiał, widzi wąskotunelowo i zastanawia się jedynie czy został zdradzony.
Bajkopisarz
Twój komentarz znakomicie pasuje do większości przypadków, lecz akurat tutaj chodziło mi o coś innego. Czasem nawet najlepszy mąż to za mało. Nie dlatego, że jest ograniczony, nie dba o dobro małżonki, lecz ponieważ jest tyko... człowiekiem. Zamiast mu to wytykać, lepiej trzymać tajemnicę, w myśl zasady „czego oczy nie widzą...”.
To drabble napisałem po przeczytaniu opinii 12 kobiet, że urządzenie zawsze wygrywa. Tutaj detale: https://metro.co.uk/2019/11/27/12-women-explain-why-they-prefer-using-vibrators-instead-of-having-sex-with-men-11227725/
Narrator - a, ok. Czyli odwieczny problem czy ten trzeci/ta trzecia w związku jest komplementarny/a czy substytucyjny/a :)
Czasem faktycznie lepiej nie wiedzieć pewnych rzeczy.
"Ale czy mnie zdradziła?" -> Dobre pytanie. Ale chyba nie.
Łojtam, łojtam, normalna kolej rzeczy, gdy facetowi z wiekiem spada libido, to kobitce rośnie, a ponieważ najczęściej partnerzy nie rozmawiają ze sobą szczerze o własnych potrzebach seksualnych, stąd dildo w szufladzie.
Gdy kobitka się przyzna, że jej się apetyt na seks zwiększył, to facet wyjdzie jej naprzeciw? Jeśli będzie w stanie to tak, a jeśli nie? Uda wariata i jej dogryzie, że chyba dziwka się w niej obudziła ?
Seks z dildo to żadna zdrada, faceci też sobie folgują z Renią Rączkowską, a gdy się dildo odkryje w szufladzie małżonki?
To warto szczerze pogadać i wszystko się wyjaśni.
Piątak za poruszenie ważkiego tematu ??
Szpilka
U Mleczki był taki rysunek: „Oj, marcheweczko, marcheweczko, żebyś tak jeszcze zarabiać umiała”.
Cieszę się, że temat przypadł do gustu :)
Niedawno moja koleżanka opowiedziała mi ze śmiechem, że po fajnej nocce z mężem i niewielkim wibratorkiem zapomniała schować urządzenie do szuflady. Odwiedziła ją mama. I pojawia się w kuchni, z tym wibratorem w ręce:
- A co to jest?
- To?... A, to taki masażer do ust - odpowiedziała, i na dowód, że mówi prawdę włączyła urządzonko i zademonstrowała.
O matulu...
Świętojebliwi zadrżeli w posadach!
Trzy Cztery
Fajną masz koleżankę. Sądzę, że teraz jej mama sama się tym bawi, a mąż ją przez dziurkę od klucza podgląda. Świetny temat na następne opowiadanie. Tyle pomysłów, tak mało czasu...
bardzo spoko. Tytuł świetny
Pan Buczybór
W dzisiejszych czasach atrakcyjne opakowanie to połowa sukcesu, co w środku nie ma znaczenia :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania