codzienność
nocą błyska cienia poświata
ukryta w mroku dziennych mar
lęk
pan życia
przywdziewa kamuflaż bogaty
ozdoby z bólu bezsensu
wiodą w łapy niepewności
wychylam nos za skraj
ciągłego otumanienia
złapałem swój ogon
ze świtem ruszam do kolejnego okrążenia
16.08.2019 00.15
Komentarze (11)
Wystarczą trzy bez sensu i fatalne inwersje, aby jeszcze bardziej zepsuć tę słabą propozycję.
Ktoś ma przekonanie że one tworzą poetycki przekaz, a tylko są śmieszno - straszne.
Podobnie jak wychlanie nosa.
No cóż, pozostaje mi podziękować za komentarz. Przynajmniej poznałem Twoją opinię.
Berkas To chociaż popraw wychlanie na wychylanie.
puszczyk o kurcze faktycznie
noc błyska cieniem
przywdziewa kamuflaż
bogaty
w bezsens
niepewności leżą
na skraju
świtu
otumaniają
rano otworzę oczy
poszukam
kolejnego okrążenia
siebie
Tak na szybko. Trochę powycinałam, ułożyłam, można jeszcze poprawić, ciut dodać albo odjąć.
Ooo faktycznie Ci się udało, dzięki za komentarz.
Druga zwrotka i 4 ostatnie wersy - bardzo przypadły.
Pozdro.
Witam serdecznie i dziękuję za komentarz
Pozdrowionka
coś ma!
Sęsol, N.A.R.E.S.Z.C.I.E.
:))))
?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania