*** (cokolwiek nas spotkało... )

cokolwiek nas spotkało pośrodku długiego łańcucha

świtów-węzłów nanizanych na półprzytomne lęki

mieliśmy perspektywę-mojrę niepomną happy endów

 

były w naszej mowie konwenanse standardowe pociechy

w międzyczasie śmiech mechanicysty lub bodźce-reakcje

zbyt proste odpowiedzi zbyt cierpliwie wysłuchiwane

 

aż do dziś gdy spadliśmy w pustkę prawem ciążenia

i gwiżdżemy na to wszystko zawadiacko już nie jak prosty

mechanizm ale jak ludzie którzy gwiżdżą na chwilę olśnieni

Średnia ocena: 4.4  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • Wrotycz 21.08.2019

    Na taki moment trzeba sobie zapracować... bycie sobą, związkiem odpornym na konwenanse i na wartości wpojone przez schematy.
    Happy end dopiero wtedy smakuje, śmierć nie straszy. Tu i teraz.
    Płynie się tym rytmem... bardzo mi leży całość.
    5.

  • spirytysta 22.08.2019

    Dziękuję za uważną lekturę :)

  • Canulas 21.08.2019

    Tak. Tu (moim skromnym z... i tak dalej) ukazujesz późny profit, którego bez wielu przygód i minionych dni osuadnqc nie sposób. Trza się wpierw poparzyć, podtopić, pośmiać, popłakać i pokrwawić. Słowem - przeżyć.
    Ciekawe.

  • spirytysta 22.08.2019

    Dzięki :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania