Coś dla mnie

Pewnego dnia wstałam.

Inaczej niż zazwyczaj — bez ociągania, zwalania złego humoru na siostrę i brata, tak po prostu.

Jednak nie tak normalnie.

Pomyślałam, że już dość. Wystarczy.

Koniec myślenia nad tym, czy, jeżeli ubiorę sukienkę w kratkę, będą się śmiali.

Jak będą, to będą. Co mi tam.

Wystarczy już czekania na wiadomość od tej jednej koleżanki, która była ze mną od kołysanki, którą mama dla nas śpiewała, ale nagle, bez słowa, się zmyła — jak rysunki, które robiłyśmy za dzieci na szybach w deszczyku.

Pierwszy raz od dawna odpuściłam.

Nie mówię, że nie zabolało lub że nie płakałam nad zostawieniem tego, co było, co najmniej sto razy, ale jak postanowiłam, tak zrobiłam.

I nagle wszystko się zmieniło.

Na lepsze?

Dziwne pytanie, ale odpowiedzi na nie trudno udzielić.

Ludzi na początku brakowało.

To bolało.

Lecz nagle zauważyłam coś innego.

Że naprawdę lubię tę sukienkę w kratkę — tak samo jak moje rodzeństwo.

Że lubię malować, czytać greckie mity czy grać na scenach postacie, których zazdrościłam kiedyś co niemiara.

Kupiłam pierwszy raz od dawna coś, nad czym nie zastanawiałam się przez godzinę, czy zostanę zaakceptowana.

Zrobiłam makijaż inny niż zwykle, bez rozmyślania, czy na pewno chcę tak wyjść na miejsce spotkania.

Zasadziłam moje piękne stokrotki, nie biorąc pod uwagę, że to przecież niemodne.

Odpuszczając, odnalazłam siebie.

 

Przez co teraz żyję jak w niebie.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania