Coś jest na korytarzu

– Hej, słyszysz to? W korytarzu – mówi nerwowym szeptem.

– Tak… To musiało wrócić…

– Musimy się stąd wydostać, tylko trzeba znaleźć cichy sposób…

 

Wspomniany rytmiczny stukot wydaje być się szybszy i głośniejszy —

Musi być zniecierpliwione…

 

– Wiem! Rzucę butelką, ono zainteresuje się nią, a my wybiegniemy z domu – niepewnie stwierdza.

– Nie wydaje mi się, że damy tak radę… To jest o wiele silniejsze od nas… A wiesz, co się stanie, jak nas złapie, prawda?

– Masz racje, z pewnością będzie chciało to zrobić… Jakiś inny pomysł?

– Myślę, że musimy wyjść przez okno. Jest to najbezpieczniejsza rzecz, jaką możemy zrobić.

– Tak, to jest to. Dobrze, że pod nim jest dach. Będzie mniejsza szansa, że spadniemy…

 

Lekko skradają się do parapetu i uchylają szybę.

Stukot gasi się. Teraz słychać tylko tykanie zegara.

W korytarzu rozbrzmiewa ledwo zauważalny głos:

„Już czas”

Wyłącza się tam światło.

 

– Cholera! Trzeba uciekać! – Dziewczyna wyskakuje przez okno na kafelkowy daszek.

– Poczekaj na mnie! – Próbuje wdrapać na podokiennik, jednak nie potrafi.

 

Rozlega się dźwięk otwieranych drzwi.

Przez kilka sekund jest cicho — jakby każdy oczekiwał, aż to nadejdzie.

Nagle histeryczny krzyk chłopca, który łączy się z płaczem przyćmiewa wszystko.

Nasila się i nasila i…

Zmienia się na śmiech. Jego śmiech.

Dziewka zeskakuje i biegnie, ratując życie.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania