coś na kształt tęsknoty (o czym szepczą wierzby)
pochylają się ku wodzie
widok jakich wiele
nic co wymagałoby szczególnej uwagi
a jednak ich włosy
długie i ciężkie od wspomnień
zanurzają się w tafli z taką dokładnością
jakby ktoś kiedyś nauczył je tego gestu
woda przyjmuje wszystko
nie ma w zwyczaju odmawiać
choć jeśli się nie mylę
bywają chwile
kiedy drży odrobinę wcześniej
niż powinna
gałęzie przenikają w korzenie bez sprzeciwu
jakby kierunki świata zostały już dawno zniesione
i nikt nie uznał za stosowne nas o tym powiadomić
kręgi czasu rozchodzą się w ciszy
z niemal przesadną starannością
jakby pilnowały porządku
którego nikt już nie rozumie
odbicia trwają o ułamek chwili za długo
jakby zwlekały z powrotem
albo nie były pewne
czy jeszcze istnieje miejsce
do którego wrócić
bezczasowa opowieść sen przepływa
cicho wplatając się w ich włosy i taflę wody
stare wierzby szepczą
nie do wiatru
nie do wody
lecz jakby do kogoś
kto nauczył się słuchać z drugiej strony
i wszystko wygląda tak jak powinno
naprawdę
a jednak zdarza się
że ktoś stojący nad brzegiem
ma niejasne
trudne do uzasadnienia wrażenie
że został zauważony
nie przez drzewa
lecz przez ich odbicie
które – co nie jest łatwe do przyjęcia –
od pewnego czasu patrzy pierwsze
pojawia się coś na kształt tęsknoty
choć nie ma już
do czego wracać
Komentarze (2)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania