Cudowny seans

Mimo ciężaru dni

i lekcji, które paliły jak sól na skórze,

życie pozostaje zachwytem —

długim seansem pod otwartym niebem.

Gdy nadejdzie chwila ostatnia — będzie trudno.

Uciszę w sobie opór,

rozpuszczę dłonie w ciszy

i odejdę bez hałasu.

Teraz jednak oddycham pełnią.

Patrzę uważnie.

Zabliźniam rany powoli, cierpliwie.

By znów dotknąć tego,

co przyjdzie mi dźwigać jak sztandar

albo co rozświetli mnie tak nagle,

że zapłaczę ze szczęścia.

Średnia ocena: 4.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • Dona65 godzinę temu
    To wersja rozbudowana, ta wyżej prosta nieobrobiona. Która lepsza, nie wiem?
  • Sokrates godzinę temu
    Ta rozbudowana dla mnie ładniej brzmi.
  • Dona65
    Dziękuję

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania